Listopad 2013

KUNA

Ciocia Krystyna miała dwóch bogów: tego tradycyjnego i doktora Piotra. Do obu odwoływała się z podobną częstotliwością, choć w różnych kontekstach rodzinno-kulturowych. Pierwszy był obecny we frazach informacyjnych typu: „O Boże, gdzie ja miałam oczy, gdy za mąż wychodziłam!” lub bezpośrednich prośbach: „Boże, spuść bombę na tę przychodnię, bo nie wytrzymam!”. Doktor Piotr zaś był bogiem dialogu, gdy pojawiał się jako przyjaciel syna cioci Krystyny na różnych rodzinnych imprezach. Mimo że oficjalnie w papierach widniała specjalizacja CHIRURG, w ciocinym myśleniu Piotr był specjalistą absolutnym. Posiadał wszystko to, co bóg mieć powinien:

2013-11-19 15:44 Więcej...

SEKS I WYMIĘTE SPODNIE

Dane mi było obserwować ją od czasów, gdy była jeszcze zhippisiałą nastolatką. I wiedziałem TO od początku. Czułem to, zanim jeszcze ona zorientowała się, że tradycyjne heteroseksualne życie nie jest jej drogą. Przynosiła zdjęcia znanych aktorek, że niby taką fryzurę chce, ale w tej Ostaszewskiej to nie pomysłu na fryz szukała. Strzygłem, farbowałem, tleniłem, a Ala zmieniała chłopaków, rozpaczała nad swym złamanym sercem i histeryzowała, że prawdziwa miłość to tylko w kinie.

ŚWIĘTO ZMARŁYCH, CZYLI GROBBINGOWE HISTORIE PODSŁUCHANE

- Stefan, Jezus Maria a cóżeś ty za buty ubrał? Uświnione całe. Wstyd się z Tobą wśród ludzi pokazać. Czemuśże jeszcze tych zniczy nie wyciągnął? Ile mam czekać? Widzisz przecież, że mnie noga boli. Już przez ciebie rano to podwójną dawkę na serce musiałam wziąć. Śmiej się, śmiej, jeszcze mnie będziesz na Rakowicach odwiedzał. Jak wcześniej z głodu nie umrzesz, bo przecież ty pojęcia nie masz, jak się jajecznicę robi. A ty Maciuś, matka cię przed wyjściem widziała? Bluza z kapturem na Święto Zmarłych! Zresztą nawet, jak cię widziała, to ta o kulturze to pojęcia nie ma. Pamiętasz Stefan, jak jej ojciec się na ślub ubrał? Zielony garnitur na ślub w mieście.

NA DELEGACJI TO NIE ZDRADA

Przedział w pociągu relacji Kraków-Warszawa. Jestem ja,schowany za październikową edycją amerykańskiego Vogue’s i ich dwóch. Korporacyjni wyjadacze, ubrani zgodnie z korporacyjnymi wyznacznikami elegancji i wszelkimi niezbędnymi korporacyjnymi gadżetami. - wiesz, różne babki w życiu miałem ale ta, która poznałem w czwartek, to ... to zupełnie inna liga. Ta elegancja, wrażliwość a i seks taki w oczach, że ci mówię. Z nią to i kolacja, i śniadanie. Chłopie, o niczym innym nie myślę.

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania