Grudzień 2014

PRZYTULAS

JESTEM OSKAR. I TO WYSTARCZY. Nie musisz o mnie nic więcej wiedzieć. To, czym się zajmuję w życiu, gdzie jem, czy z kim śpię, jest Ci potrzebne tylko po to, by nalepić kolejne etykietki na mur, który między nami wybudowałaś. A ja od wczoraj już nie potrzebuję muru. Potrzebuję czegoś innego, ale o tym za chwilę. Na razie pewnie mnie guglujesz w internecie, plotkujesz o mnie ze znajomymi czy wymyślać o mnie kolejne scenariusze. Bo przecież trzeba jakoś dodefniować wariata, który na swoim fejsie wrzuca nagie zdjęcie na koniu. Coś trzeba o nim pomyśleć, wymyśleć, rozmyśleć.

2014-12-31 13:39 Więcej...

MILION DOLARÓW

Doprowadzała mnie do szału. Nie tym, że wyglądała na kogoś między Dzidzią Piernik a upoetyzowaną druhną zastępową, spowitą w szarości dnia, ale tym, że jej wygląd tak różnił się od tego, kim była. A była Panią Prezes firmy trasportowej. Stu chłopa pod sobą. Gdybym z nią gadał przez telefon, to bym w czasie tej rozmowy wsiadł do samolotu, który ona pilotuje. Gdy ją widzę, boję się poczęstować własnoręcznie upieczonym przez nią ciasteczkiem, bo mam wrażenie, że piekła je i równocześnie pisała poezję. Mogła więc pomylić proszek do pieczenia z arszenikiem. W moim salonie siadała jak mimoza na fotelu: „Oskar, rób co uważasz”. Tak jakby jej wygląd do niej nie należał. Jakby była oddzielona od swojego ciała. Kiedyś nie wytrzymałem:

2014-12-21 19:02 Więcej...

WRÓŻKA

fot. Katarzyna Widmańska

Przedświąteczne szaleństwo skończyło się tego dnia w moim salonie grubo po dziewiątej. Nie wiem, czy to lęk przed oceną ze strony cioci Bożenki przy wigilijnym stole, czy są inne równie istotne powody, ale fenomen równoczesnego strojenia własnej głowy i choinki, zadziwia mnie w taką samą siłą każdego roku. Wyszła ostatnia pani. Zamknąłem drzwi od środka. Zielona herbata w połączeniu ze zbliżającą się końcówką roku otworzyła we mnie coś, co pani od polskiego w przypadku wielkich poetów nazywała refleksją. Moja może nie była wyrażana językiem wieszczów, ale głębią zdecydowanie wpłynąłem na suchego przestwór oceanu. Tajałem po każdym łyku zielonego napoju. Wychodziłem z roli fryzjera. Wracałem do prywatnego Oskara. I poczucia, że 2014 był jednym z najważniejszych w moim życiu. Odważyłem się być sobą.

2014-12-21 18:59 Więcej...

KULECZKA

Marta stanowi sto procent rozkoszy. Je namiętnie. Podobnie namiętnie żyje. Gdy zapiszę się do mnie, kompletuję lodówkę w makaroniki, eklerki i wszelkie inne osiągnięcia krakowskich cukierników. Marta wchodzi, a raczej wkracza dość obfitą posturą swoich kształtów i zasiada. Szczebiocze, śmieje się i je. A raczej jest jedzeniem, bo oddaje się swojej pasji w całości. Śniadaniową nutellę widać na białej koszuli a rozczesywanie jej bujnych włosów oznacza deszcz okruszków z drożdżowego ciasta. Marta kocha świat a świat kocha ją. Jej jedynym zmartwieniem w życiu jest to, jak wytłumaczyć kolejnemu adoratorowi, że dla niego miejsca w kalendarzu brak. Weszła. Zobaczyła torcik hiszpański.

2014-12-04 19:55 Więcej...

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania