Sierpień 2015

DOŚWIADCZONA PSYCHOLOG

Panią H. wielbię nieustająco od pierwszej jej wizyty w moim salonie. Jest uznaną panią psycholog, psychoterapeutką i psychiatrią. We wszystkich dziedzinach, zaczynających się na „psy” pani H. osiągnęła najwyższe laury. Jest zapraszana na światowe konferencje, udziela wywiadów i ciągle ją widzę w telewizji. Zawsze garsonka, szpilki i okulary. Przyszła w ten czwartek. Jak zwykle elegancka. Jak zwykle urocza. - Panie Oskarku, świat zwariował. Wszystkim się wydaje, że psychologia da odpowiedź na każde pytanie. Wie Pan, terapia jest ważna. Ale nie może zastępować prawdziwego życia. Czasem mam wrażenie, że pacjentki najchętniej by miały włączony telefon w czasie randki, żebyśmy to potem zanalizowały. Życie dla nich to terapia, a tato – tylko zbieranie materiału.

SUCZ

fot. Katarzyna Widmańska

- Oskar, ja to całe życie taka porządna byłam. Wiesz, nigdy się na randkę nie umówiłam z nikim. Tłumaczyłam z każdego smsa od innego faceta, nawet jeśli to był hydraulik. I byłam taka dumna, że jestem inna niż wszystkie, że Paweł ma bezpieczny dom, do którego zawsze może wrócić. I wiesz co, wtedy na firnamencie pojawiła się ona. - Kto? - No jak to kto? Ta sucz, co nie myśli głową. O, nie. Myśli cipka wyłącznie. Puszczalska lafirynda. Wiesz, cyce na wierzchu, szpile na kilometr. Suczysko taki i z mordy, i z zachowania. Przyprowadził ją kolega Pawła i prawie na naszych oczach przeleciał. Ja byłam zniesmaczona. Mówię: Paweł to jest żenujące. Potaknął. Nazwał ją femme fatale. Obgadaliśmy ją równo. - Tak się zdarza – przytaknąłem – ale ty to jej chyba nie lubisz?

2015-08-27 10:14 Więcej...

PINDA

Ale z tej Szulim to pinda, zdzira taka. Pręży te swoje sztuczne cycki do kamery, dupy daje na prawo i lewo. Czy ci faceci naprawdę nie widzą, jaka to franca? – Aldona nakręciła się na całego - hej, ale o co ci chodzi? Przecież fajnie wygląda – nieśmiało próbowałem bronić - Fajna to jest Edzia. Skromna, szczera, prawdziwa. Wiesz, w niej widać taką porządność. Tylko takie porządne dziewczyny to już się chłopom przestały podobać. Wolą takie pindy jak Szulim. Co one mają w sobie? Tyłkiem zakręcą i już chłopy mózgiem przestają myśleć. - Aldona a jak myślisz, co takiego ma Szulim, czego nie ma Edzia, i co tych chłopów tak przyciąga do niej?

2015-08-14 10:49 Więcej...

OSA CZYLI OŚWIECENIE

Oskar, tylko ty mnie zrozumiesz. Ty masz dostęp do tajemnych energii i wiesz, czym jest ułuda świata – Monika jeszcze dobrze nie weszła do salonu, a już rzuciła zdanie, które napełniało mnie lękiem, czy aby na pewno sprostam jej oczekiwaniom - Kawy? - No co ty! Zielonej herbaty. Tylko nie tego gówna w ekspresowej torebce, tylko takiej prawdziwej, najlepiej tej z dodatkiem dzikiego ryżu. Ona najlepiej dopieszcza moje wnętrze. - Sorry Monika. Mam tylko torebkową? – czułem, że właśnie dostarczyłem jej pierwszego rozczarowania na swój temat - Oskar sam wiesz, że najważniejsze w oświeceniu duszy, to czytać znaki. Znaki są wszędzie. I to one są szansą, by wyrwać nas z martixa złudzeń i pozorów. Mnie wszechświat dostarcza bardzo wyraźnych i bolesnych znaków.

PRZELEĆ KRYSTYNĘ ZDZISŁAWEM

fot. Katarzyna Widmańska

Oskar, świat oszalał na punkcie jakiejś Marie Kondo, takiej japonki, co napisała książkę o sprzątaniu. I wiesz, ona tam pisze, żeby nie zwijać skarpetek w rulonik, bo one muszą odpoczywać. - Porąbało ją? Skarpetki? Odpoczywać? - Oskar, ty sie wydajesz taki światły człowiek, a tego nie wiesz? Oczywiście, że należy im się odpoczynek. Ale mam nadzieje, że masz w sobie resztkę przyzwoitości i przynajmniej wieczorem dziękujesz ubraniom, które nosiłeś. Wiesz, one ci w końcu służyły cały dzień. Trochę mi się to wszystko dziwne wydawało więc profilaktycznie postanowiłem zatrzymać swoje komentarze dla siebie. A Magda ciągnęła dalej. - Kondo Srondo. Ja to już od dawna wiedziałam, że dom ma duszę i że trzeba do tego poważnie podchodzić. Ludzie kupują książki i płacą kasę za coś, co przecież jest oczywiste. Na przykład, jak ty nazwałeś swoją kuchnię? - Kuchnia to kuchnia. Co miałem nazywać.

INTERNASZYNAL BAKŁAPAN

Basia przyszła do mnie z Kajetanem. Kajetan, lat cztery, usiadł grzecznie i zaczął się bawić czymś, co ze sobą przyniósł. Dopóki mi nie roznosił salonu, jakoś mało mnie interesował. - Wiesz Oskar ja to uważam, że trzeba szanować wybory naszych dzieci. W ten sposób uczą się one samodzielności i dobrze rozwijają emocjonalnie – Basia, mama Kajetana, weszła w ton nudno-dydaktyczny. Czekałem na zasady przedszkola waldorfskiego albo edukacji demokratycznej, co zważywszy na fakt, że dzieci sam nie posiadam, interesowało mnie równie mocno, co plaga komarów w Tanzanii – Kajtuś, mój synek ma ukochaną zabaweczkę Bakusia – Basia ciągnęła dalej swoją opowieść. Ja zaś zgadywałem w głowie, czy chodzi o pluszaka, czy samochód – Kocha ją nad życie. Śpi z nią, przytula, bawi się. Tylko, że ta zabawka co jakiś czas się psuje.

KASA CZYLI CZERWONA CZAKRA

fot. Katarzyna Widmańska

Agnieszka to intelektualistka pełną gębą. Odczyty, sympozja, zjazdy. Używa słów zrozumiałych tylko dla nielicznych. Nosi się krótko, żeby sobie głupotami, typu układanie fryzury, czasu nie zajmować. Przychodzi z żelazną dyscypliną, co pięć tygodni. Dyscyplina matką wolności, zwykła mawiać. Dlatego trochę się przy niej obawiałem opowiadać o moich ezoterycznych odjazdach. Sam z siebie nie za bardzo schodziłem na te tematy. Choć czasem – jak jej ta samodyscyplina puszczała – to się ze mnie podśmiechiwała. - Oskarynko, a dzisiaj to co masz na tapecie? Muzyka relaksacyjna? Reiki? Wahadełko? Ja to nawet ostatnio myślałam, żeby sobie taką mandalę zamówić. Nie, żebym w nią wierzyła, tylko by mi na ścianie w przedpokoju pasowała. Ale jak usłyszałam, ile to kosztuje, to mi się słabo zrobiło. - Agnieszko, kasa to czakra podstawy. Musisz ją mieć zablokową – sama zaczęła temat, więc ja ochoczo kontynuowałem

ZAGROŻENIE, CZYLI KRYZYS MĘSKOŚCI

fot. Katarzyna Widmańska

- Z pana, panie Oskar, to prawdziwa świnia jest – zaatakował mnie trzydziestokilku letni Spike z ciałem tak idealnym, że niejeden sportowiec czy model mógłby pomarzyć – pan kobiety psuje Czyżby wizyty wkurzonych na mnie samców moich klientek zaczynały być zwyczajem? Ten wpadł w sobotę, gdy naprawdę jedyne, o czym marzyłem pod koniec tygodnia, to paść na własną kanapę. - Ale dokładnie, o co ci człowieku chodzi? – resztkami sił próbowałem nawiązać z młodzianem konwersację - A dokładnie o to, że ty chłopie ani łapy, ani klaty nie masz, a laski sikają już na samą myśl o tobie. Pytam mojej, co ten twój Oskar ma, czego na nie mam? A ona, żebym spojrzał na siebie. Patrzę i wszystko w porzo: biceps, triceps, czworogłowy. A ona podchodzi z takim rozczarowaniem na twarzy i mówi: a duchowość? Żadnej duchowości w tobie nie ma. Myślę sobie, jak się ta duchowość nosi? Wszedłem na pańską stronkę, czytam te żenujące historie o jakiś emocjach i szukam, jak wygląda facet z duchowością. A pan ani słowa nie piszesz. Żebyś pan jakąś podpowiedź wrzucić? Ułatwił człowiekowi życie. Wskazówki dał. Gówno. Nic. A Niunia nic tylko o duchowości głodne kawałki wrzuca. Ezoteryki jej się zachciało.

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania