Styczeń 2017

DZIDZIANNA

Było mi bardzo smutno, jak zmarła. Dzidzianna Solska, najbardziej znana krakowska wróżka. Była na Rynku Krakowskim od zawsze. Kiedy, jako młody chłopak przyjechałem do Krakowa, to przepowiedziała mi karierę i obiecała, że spełnią się moje marzenia. Lubiłem ją mijać. O jej życiu krążyły legendy. Ponoć była aktorką i modelką, ale ponieważ “nie chciała całe życie być amantką”. Wróżeniem zajmowały się wszystkie kobiety w jej rodzinie. Była w moim życiu od zawsze. Gdy przeczytałem, że odeszła na tamten świat, to czułem, jakby ktoś ważny odszedł. Wtedy weszła Wanda

2017-01-20 10:42 Więcej...

ZATARTA

- Oskar ten błyszczyk, który od ciebie dostałam, uratował mi życie - Mariola weszła opalona i wypoczęta. Widać było, że świeżo z wakacji wróciła. Jedyne, co zostało mi do zrobienia na jej głowie, to zrobienie kuracji rekonstruującej włosy i podcięcie końcówek. Wyglądała bosko - Noo, dobry jest. Fajnie nawilża a jak nałożysz na szminkę, to wywołuje efekt błyszczyka. - Jaką szminkę? Chłopie, ja nie mówię o efekcie wizualnym. Ja mówię o realnym cierpieniu. - Mariola, co ty mi próbujesz powiedzieć?

2017-01-20 10:37 Więcej...

KRASNALE SMUTKU

- Oskar, nie wiem czy dotrę jutro na wizytę - Ania zadzwoniła z rana - Ale jak to nie wiesz? - denerwowałem się - jak coś masz ważnego, to odwołujemy. - A skończenie z własnym życiem to coś ważnego? - jej słowa wbiły mnie w ziemię. Przeniosły z planety “salon, zamówienia, faktury” na planetę “sens życia, ja, smutek” - Ania przyjdź, nawet jak nic na głowie nie będziemy robić. Jak dobrze ja to znam. Jak często zdarza mi się odwiedzać planetę z sensem życia, ale właśnie w poszukiwaniu tego sensu. Jak często sam myślałem, żeby rzucić to wszystko w cholerę i odejść na tamten świat. Przyszła na drugi dzień. Wiedziałem już od pierwszej chwili, że ani farby, ani strzyżenia nie będzie. Zamknąłem drzwi od salonu, zrobiłem kawę i usiadłem na przeciw niej.

2017-01-20 10:26 Więcej...

A TAK SIĘ PIĘKNIE ZACZĘŁO

- Oskar to miała być taka piękna miłość. - Jezu, od początku było pierdzielnięcie uczuć i ogólnie szał. Poznaliśmy się na treningach. Wiesz, długie spojrzenia w lustrze na siłowni. Potem nieśmiałe pocierania w saunie. Po obu stronach aż się paliliśmy do wielkiej miłości. Wiesz, te same pasje, sposób spędzania czasu. Łukasz ciągle mówił, jak ważne są szczegóły. Kolacja przy świecach. Niedopowiedzenia. I wszystko szlag trafił mnie psa.

FACET Z WARTOŚCIAMI

Mariola to kobieta z zasadami. W podstawówce harcerka. W liceum oaza. We fryzurach była równie zasadnicza, co w szukaniu partnera życiowego. Wymyśliła sobie to precyzyjnie: Oskarze, zwiąże się wyłącznie z mężczyzną z wartościami - powtarzała przy każdym podcięciu końcówek, bo oczywiście o żadnej farbie mowy być nie było. Pełna zgoda z naturą. Profilaktycznie nie dopytywałem o kwestie decyzji natury w sprawie miejsca pobytu i ilości dodatkowego owłosienia. Ta wiedza nie była mi niezbędną, a raczej obawiałem się, że będzie uciążliwa, jeśli wejdę w jej posiadanie. Generalnie, postawiłem krzyżyk na wiecznym dziewictwie Marioli. Tymczasem wpadła do salonu wczoraj z rana i mówi już przy wejściu: Oskar warto było czekać. Znalazłam go. Faceta z wartościami.

TRYCHOMETRIA, CZYLI FRYZJER LEKARZEM OD WŁOSÓW

Jestem w tym świecie od lat. Całe nastoletnie i dorosłe życie spędziłem otoczony magazynami mody, pokazami i dyskusjami, co jest trendy a co passe. Im dłużej pracuję z ludźmi, tworząc ich wizerunek za pomocą fryzur, tym bliższe jest mi myślenie, że nie tylko w formie jest włos pogrzebany. To treść wyznacza sedno sprawy. Bo jak ktoś ma zdrowy, nawilżony włos, to w każdej fryzurze się obroni. A jak włos jest słaby, przesuszony, rozdwajający się, to owszem odpowiednią fryzurą można ukryć jego mankamenty, ale zawsze będzie to “chowanie braków”, a nie “uwypuklanie zalet”.

BIOENERGOTERAPEUTKA

- Oskar, ale numer staremu wycięłam. Zresztą sama bym na to nie wpadła. Ale co dwie baby, to nie jedna. - Zaraz, zaraz. Spokojnie Aniu. Dwie baby? Coś ty się z kochanką swojego starego dogadała? - próbowałem umyć Ance włosy, ale jej potrzeba opowieści była znacznie silniejsza. - Marka sieknęło. Kręgosłup. Ale tak, że ledwo chodził. Święta się zbliżały. Zadzwoniłam do Baśki, mojej szwagierki, która natychmiast poleciła mi panią Marię, znaną w okolicy bioenergoterapeutkę i kręgarza. O jej skuteczności w rodzinie Marka krążyły legendy. Więc jadąc na święta, zahaczyliśmy o stojący na uboczu dom pani Marii. Marek pół drogi wył z bólu, drugie pół kurwował na czym świat stoi, że w ogóle go z domu wyciągnęłam. Że ważniejsze są dla mnie jakieś pieprzone święta niż fakt, że on umiera. Masakra. Miałam dość słuchania jak go nie doceniam, a on się tak dla rodziny poświęca, że zdrowie przez to stracił. Że on tylko pracuje i poświęca się dla nas, a nic dla siebie nie robi. I teraz przyjdzie mu umrzeć w starym oplu na końcu świata.

RUMIANKOWA HERBATA

- Monika tylko nie mów, że do niego wróciłaś? - gdy tylko weszła do salonu, stało się to dla mnie oczywiste. - Wymiękłam - przyznała. Chciała od niego odejść i wreszcie zebrała się na odwagę trzy miesiące temu. Była dumna z siebie, pełna sił i chęci poukładania sobie życia na nowo. Miała dość rosołków gotowanych Pawełkowi na kaca, spierania plam po niekoniecznie swoich szminkach, chodzenia w narciarskich skarpetkach po domu, gdy jemu łeb pękał. Równocześnie przez te wszystkie lata wierzyła, że się zmieni, że wydorośleje, że zrozumie, jak bardzo ją krzywdził.

KOMINIARZ

- Oskar kurwa no nie uwierzysz, nie przyjdę, bo jestem w areszcie tymczasowym - Lidka oświadczyła mi przez telefon, a ja aż usiadłem z wrażenia. Lidka? W areszcie? Prędzej w jakiejś świątyni buddyjskiej bym się jej spodziewał albo na wegańsko-mistycznym wyjeździe integracyjnym, gdzie zwykły seks grupowy nazywa się medytacją tantryczną. - Coś ty? Czekoladowego Mikołaja z Lidla ukradła? - cały czas nie dowierzałem w to, co mówi. - Taaaaa. Rób sobie jaja, a ja chyba człowieka zabiłam. - Co? Męża dopadłaś tym Mikołajem, tylko że on nie był z czekolady, ino ze stali?

2017-01-11 14:11 Więcej...

PRAWDZIWE OPARCIE

To, że mąż ją zdradza, było tajemnicą poliszynela. Odnosiłem wrażenie, że musi wykonywać ogromny wysiłek, by się nie dowiedzieć. Bo to było niemożliwe, by do Doroty nie doszła żadna informacja, by nie zdziwił ją żaden nocny sms od którejś z jego licznych kochanek, by nigdy nie zadała sobie pytania, gdzie te “oficjalnie delegacyjne” noce spędza jej mąż. A Dorota zdawała się kupować każdą bajkę Marcina. Robiła mu jajecznicę na maśle gdy po kilku dniach ciężkiej delegacji wracał opalony i wypoczęty. Prała koszule, dziwiąc się czerwonym śladom w okolicach kołnierzyka. I czasem narzekała, że te męskie perfumy to po paru godzinach zalatują damską nutką. Żyła tak, by nie zauważać nic.

ŁONIAKI

Miałem już różne dziwne zlecenia, ale to przebiło wszystko. Zadzwonił do mnie przemiły żeński głos i zapytał, czy podejmę się nietypowego zlecenia, dodatkowo płatnego, ale zobowiązującego mnie do stuprocentowej dyskrecji. Chodzi bowiem o ważną osobę publiczną. Odpowiedziałem, że zawsze jestem dyskretny i dopytałem, w czym rzecz. Głos poinformował mnie, że chodzi o farbowanie i strzyżenie. Głos dalej utrzymywał w tajemnicy personalia mojej klientki, ale podawał coraz więcej szczegółów. Dopytywał, czy przedłużam włosy, czy sztukuje sztuczne. Zaczynało mnie to męczyć. Grzecznie acz stanowczo poprosiłem o konkrety. Poza tym, nadal tajemnicą pozostało to, dlaczego oferowane mi zlecenie jest nietypowe. Na razie wszystko było typowe aż do bólu.

2017-01-11 13:59 Więcej...

NAUKA JĘZYKÓW

Basia zawsze mi imponowała tymi językami. Zapierniczała biegle w trzech: angielskim, włoskim i hiszpańskim, ale dogadałaby się chyba w chińskim też. Już oczami wyobraźni widziałem Basię jako małą dziewczynkę: warkoczyki, lekcje, pianino. Nigdy nie miałem odwagi dopytać. Ale w tę środę Baśka sama zaczęła. - Oskar, znowu święta przed nami. Jak ja tych świąt nie znoszę. Rodzina będzie dopytywać się o chłopa i jojczyć, że jak będę taka mądra, to sobie nigdy go nie znajdę. Że chłopy się boją takich bab jak ja, bo ciężko mi zaimponować,

2017-01-11 12:38 Więcej...

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania