Luty 2017

OZN

Agnieszka zna się na absolutnie wszystkim. Przeczytała tony poradników i potrafi zdiagnozować każdego: toksyczni rodzice, DDA, osobowość bordenline. Nie było terminu w psychologii, a może raczej w pop-psychologii, którego Agnieszka nie znała i którego nie potrafiła przyporządkować do konkretnej osoby. Zdiagnozowała swoją rodzinę (obciążenia klanowe), partnera (lęk przed bliskością), wszystkie przyjaciółki i personel w pracy. Tego dnia w moim salonie napotkała przed sobą nie lada wyznawanie. Sonia jest prostą dziewczyną z Nowej Huty, która nie zna ani jednego terminu psychologicznego, za to doskonale zna życie. Ma trójkę dzieci, każdy z innym partnerem. Czarne włosy. Długie paznokcie. Kolorystyczne wskaźniki na skórze uwielbienia dla solarium. No i uwielbia opowiadać o swoich doświadczeniach seksualnych.

2017-02-23 09:58 Więcej...

MANIFEST OSKARA

Bachoń. Bachoń Oskar. Fryzjer. Głównie fryzjer. Fryzjer artysta. Porządnie w tej kwestii wyedukowany. Z kawałem porządnego doświadczenia we fryzjerstwie. Setki sesji, pokazów, godzin w salonie. Nie każdy człowiek jest fryzjerem. Ale każdy fryzjer jest człowiekiem. Ja przeszedłem swoją drogą. Trudną drogę szukania własnego człowieczeństwa. Wyłem. Umierałem. Upadałem. A potem wstawałem silniejszy. Bo po to nam są porażki. By nas wzmocnić. By odkryć coś w sobie dzięki nim ważnego. Coś, do czego w sobie byśmy nigdy bez tych trudów nie dotarli. Z tego zrodziła się umiejętność słuchania swoich potrzeb i emocji. Doczytana potem. Dogadana. Doterapeutyzowana. Ale najpierw porządnie i w bólach przeżyta. Doinwestowałem siebie na każdym poziomie. Dlatego teraz potrafię się sobą zaopiekować i nie potrzebuje wisieć na innych ze swoimi potrzebami.

2017-02-23 09:51 Więcej...

MOTYLI KOKON

- Oskar, mówię ci, ten mój syn za żonę sobie taką lebiodę wziął. Nic to dziecko nie umie, a już najmniej umie zająć się swoim dzieckiem. A przecież to maleństwo do moja wnuczka. Ja nie wiem, gdyby nie to, że jestem na emeryturze, to oni by nie beze mnie z głodu i brudu padli. Na drugim fotelu siedziała pani w tym samym wieku, co Wanda. I co tu kryć, patrzyła na Wandę z mocną dezaprobatą. Ale nie odzywała się ani słowem. Wanda nadawała na nieudolność młodych z coraz większą pasją. W końcu starsza pani nie wytrzymała. Bałem się konfliktu. A już na pewno nie spodziewałem opowieści przyrodniczej.

2017-02-23 09:47 Więcej...

SWINGERSKIE WALENTYNKI

- Nooo Oskar po tamtym roku walentynki już nigdy mi się nie będą kojarzyły ze świętem zakochanych - Marta zaczęła się chichrać. Czułem, że będzie gruba historia - Dajesz - Bo - nie była w stanie opanować śmiechu - bo ja pracuje w wydawnictwie katolickim. I mój bezpośredni przełożony był taki mega świętojebliwy. Zdjęcia żony i dzieci w gabinecie. Uczestnik akcji rodzinnych. Generalnie był wszędzie, gdzie pojawia się skojarzenie z rodziną, wartościami katolickimi i ruchem pro-life. - Strasznie nudny musi być. - Też tak myślałam. A jeszcze jakoś sobie mnie upatrzył, że mnie nawróci. Najpierw zaproponował mi wspólne odmawianie Nowenny Pompejańskiej, a jak odmówiłam, to zostawił mi święty obrazek z podpisem: “Marta, odmawiam w Twojej intencji, żebyś znalazła Jezusa w swoim zamkniętym sercu”. No w i zeszłym roku tydzień przed walentynkami mieliśmy jakiś służbowy lunch i od słowa do słowa ludzie zaczęli mówić, żebyśmy gdzieś w walentynki do knajpy poszli. I wtedy on zaczerwienił się i mówi: “wiem, że to nie do końca katolickie święto chociaż św. Walenty ale ja spędzam ten wieczór z rodziną”.

MOTYLEK I BUŁECZKA, CZYLI BARBIE WORLD

- Byłam grubą, zakompleksioną dziewczyną. Szczególnie mój brzuch nieustannie obiecywał światu potomka, bo nawet jakbym nic nie zjadła, to spokojnie wyglądałam na zaawansowaną ciążę. Moje życie było rozciągnięte na dwóch gumkach, z których każda ciągnęła w swoją stronę. Jedna guma to były warsztaty akceptacji siebie i praca z ciałem, że jest ono ok, takie jakie jest. A druga, że kurwa coś trzeba z tymi wałkami tłuszczu zrobić. Diety, treningi, filmiki motywacyjne. - Karina, ale ty nie byłaś jakaś mega gruba. - No nie. Zresztą mojemu facetowi to się podobało. Ale ja ciągle myślałam, że jak teraz mamy dobry seks, to co dopiero będzie, jak już ten kaloryfer na brzuchu się wyłoni. Jak już będę pewna siebie i w ogóle.

POLEROWANIE FLETA

Tego dnia do salonu zawitała Krystyna. Mama mojej przyjaciółki. Leciwa pani z mózgiem i kondycją nastolatki. - Oskar jak chłopy się męczyły z tą swoją męskością w czasach mojej młodości. Jak na was patrzę, to serce się raduje. Myślami jeszcze byłem w porannych tematach, ale zdanie Krystyny jakoś świdrować w mojej głowie. - Pani Krysiu, ale co pani ma dokładnie na myśli? - No popatrz dziecko drogie do lustra? - stanęła za mną w taki sposób, że w lustrze odbijała się moja sylwetka, a z lewej strony wychylała się drobna postać staruszki - czy ty się dobrze czujesz w swojej skórze? - No, bardzo dobrze. - Czy ty się czujesz mężczyzną, mimo tych śmiesznych rysuneczków na sobie? - Bardzo. I te tatuaże jeszcze mi męskości dodają. - No widzisz. A teraz sobie wyobraź, że urodziłeś się w królewskiej rodzinie i zanim jeszcze zakwilisz, już ci życie poukładali: dać światu następcę, być dobrym żołnierzem i znać się na polityce. - O kurwa.

BRAZYLIANA

- I wiesz Oskar, historia mojego życia to dopiero temat na opowieść - Magda siedziała na fotelu a ja nakładałem farbę. Naprzeciw nas siedziała nowa klientka, której Wojtek ścinał włosy. Nie znałem tej pani więc pojawiła się we mnie obawa, czy historia Magdy nie będzie zbyt intymna. Ale nie przychodziło mi do głowy rozwiązanie, jak to Magdzie powiedzieć. - Wiesz, ja jestem owocem wielkiej miłości - zaczęła - moja matka porzuciła męża i dwójkę dorastających dzieci, żeby być z moim ojcem. Wiesz, to takie piękne, jak ludzie idą za głosem miłości.

2017-02-07 15:49 Więcej...

ANIOŁ STRÓŻ

- Oskar chodź z nami, co tak sam będziesz siedział? - dziewczyny nie odpuszczały. Koniecznie chciały mnie wyciągnąć na imprezę. Wspomniałem im, że mam ostatnio dół za dołem i że ogólnie zjazd na całego. Wymyśliły, że pójdziemy całą ekipą do knajpy. - Oderwij się od tego - mówiły - wyluzuj. Od czego właściwie mam się oderwać? Przecież te myśli są częścią mnie. To jakiś Oskar w Oskarze jest smutny. Jakiś Oskar w Oskarze chcę przytulenia, utulenia i ogrzania. I ja mam udawać że On, czyli jakaś część mnie, nie istnieje? Mam go zostawić samego i iść się dobrze bawić?

2017-02-07 15:48 Więcej...

GDY BÓG ISTNIEJE

Długo myślałem, że go nie ma, że nie istnieje, że żaden dobry Bóg nie pozwoliłby na świat, w którym jest tyle zła i przemocy. Moje myśli zaplątało przekonanie, że z dobra nie mogłyby brać się wojny. Siadywałem nad Wisłą na mojej ławeczce i rozkminiałem dowody na brak istnienia Boga. “Gdybyś istniał, byłoby mi lżej jako dziecku. Nie musiałbym tyle doświadczyć. Nie musiałbym włożyć tyle wysiłku w zaakceptowanie siebie. Nie musiałbym zajadać swojego pragnienia miłości kolejnymi ciastkami. Tyle rzeczy byłoby prostsze, gdybyś był’.

KULKI ANULKI

- Oskar, ale wtopa. Chłopie. Moja rodzina to mnie chyba wyklnie, rzuci klątwę, ukamienuje. - matko , coś Ty Anula odstawiła? - Sama w to nie wierzę. Moja rodzina jest mega PiSowa. Kościół, msza święta, różaniec. Jak w liceum matka prezerwatywę u mnie znalazła, to najpierw nie wiedziała, co to jest. Więc zapytała sąsiadki, a ta męża - też nie wiedział. Dopiero ich syn ich oświecił. Wtedy sąsiedzi ze starymi złożyli się na mszę świętą za mnie. Moje siostry też lżej nie mają. Tylko że one takie świątojebliwe są. Dobrze że szwagrowie przynajmniej normalni są. No ale gumka to był pikuś przy tym, co zrobiliśmy w weekend.

2017-02-07 14:32 Więcej...

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania