Maj 2017

GDY WALKA ŁĄCZY

Dorota jest jakimś fenomenem. Znamy się od lat głównie w imprez branżowych i spotkań około służbowych. To kobieta-dynamit. Za co się nie weźmie, to jej się udaje. Ja ją głęboko podziwiam, ale też jakoś rozumiem tych, którzy jej szczerze nienawidzą. Bo ona samą swoją obecnością, udowadnia, że się da, kruszy fundamenty wszelkich zadufanych w sobie narcyzów, którym - mimo wewnętrznego przekonania, że świat leży u ich stóp - dalej jakoś nie udaje się nic. Nienawidzą jej szczególnie kobiety, bo mimo że pracuje dziesięć razy więcej niż one, to jeszcze ma czelność wygląd też tak z dziesięć razy lepiej i jakoś trithlony też w sensownym czasie robić. Obrabiają jej dupę absolutnie wszyscy. Całe tłumy czekają grupowo na jakieś potknięcie, a wszelkie słabości, nawet te domniemane, wykorzystują wielokrotnie i bez litości. - Dorota - nie wytrzymałem, gdy tym razem jako klientka siedziała w moim salonie - dziewczyno, jak ty znosisz te ploty? Wymyślają Ci romanse z każdym. Według wielu, nie przeleciał Cię tylko Obama i papież Franciszek, a i tak co do tego ostatniego nie ma wielkiej pewności. Dosrywają ci na każdym kroku? Dlaczego nie powiesz: stop, nie spałam z tym kolesiem. Nie biorę amfetaminy. Nie daję łapówek? To jakiś absurd, co się wokół mnie dzieje.

RUT, ŻONA BOOZA

Piotr był Katolikiem zdecydowanie przez duże K. Tak przynajmniej wynikało z opowieści Anny. Spotkali się na pewnej religijnej wspólnocie. Chodzili na nocne czuwania i modlili się razem. No i wczoraj Anna przyszła zaryczana potwornie. - Aniu, co się stało? - spytałem czule - Nie mów do mnie “Aniu”, nie zasługuję na to. Zawiodłam Pana. Razem z Piotrem zawiedliśmy. Już nie będzie wspólnych komunii świętych i ślubu kościelnego. - Co się stało? - Wszystko przez Biblię. - Biblię? - No tak. Bo w Biblii jest przypowieść o Boozu i Rut. Booz bardzo kochał Rut, ale ponieważ była ona pisana innemu mężczyźnie, Booz z miłości do niej, chciał pozostawić ją nieskalaną. - Chodzi o to, że się nie bzykali? - Oskar, wszystko trywializujesz. Bzykali? Co to za określenie. Bóg stworzył seks, by ludzie byli blisko i intymnie tylko ze sobą, w sakramentalnym związku małżeństwa - i jak nie ryknie płaczem

2017-05-17 14:41 Więcej...

KOBIECA ENERGIA

Kinga była w ciągłych terapiach. Chodziła na ustawienia hellingerowskie, kręgi kobiet, szałasy potów. I ciągle mówiła o zagubionej drodze do kobiecości. Lubiła zostawać chwilkę po uczesaniu i opowiadała o nowych ścieżkach rozwoju duchowego. Tego dnia rozkręciła się na dobre: - Oskar wiesz, ja co rano palę świeczki moim przodkom, szczególnie babkom i prababkom. Ta linia kobiet musi odzyskać swą moc - Kiniu super tylko wiesz ja zaraz mam panią Irenkę, moja klientkę. Może opowiesz mi kiedy indziej? - Irena? Chyba żartujesz? - Co? Noo klientka od lat. Znasz? - Nie o to chodzi. Moja mama ma na imię Irena. - Noo i? W tamtych czasach to było popularne imię. Co w tym dziwnego? - Nie myślisz, że to znak, że po tylu latach powinnam zadzwonić do mamy? Wiesz, odkąd wyjechała z Polski, nie chciałam mieć z nią kontaktu. Ale jak wypowiedziałeś to imię to poczułam, że chcę.

2017-05-17 14:30 Więcej...

ZATOPIONA PRZEZ TEŚCIOWĄ

 Powiem Ci Oski, że jak otwieram facebooka i widzę te wszystkie mądre myśli, wyrzucane przez tumanów na swoich profilach, to mi się rzygać chcę. Te wszystkie “myśl pozytywnie”, “świat to twoje myśli”, “jesteś wspaniała”. Noż kurwa mać jak tu myśleć pozytywnie, gdy ludzie mi napierdalają od rana do nocy. Dobijają mnie. Dołują. Teściowa non stop zwraca mi uwagę, że to źle i tamto źle. W robocie ciągle jestem w niedoczasie i ile bym nie pracowała, to ciągle mam zaległości. Ćwiczę jak pojebana, a brzuch dalej jak w trzecim miesiącu wygląda. To powiedz mi, jak tu myśleć pozytywnie? Nie miałem chwilowo potrzeby komentować. Patrzyłem na Miriam i milczałem. A ona nakręcała się jeszcze bardziej.

HISTORIA PEWNEJ ZDRADY

czyli mój były mąż, właśnie przeszedł swoje czterdziestopięciolecie i na tychże urodzinach, jak już wpierdzielił wszystko, co przygotowałam i biorąc dokładkę ciasta czekoladowego, poinformował mnie, że to koniec. - Inna? - A jak. Młodsza. Wolna. Wysportowana. Zadbana. - Odszedł? - Tak. Wziął swoje rzeczy tydzień przed wakacjami. Bo wakacje - rzecz jasna - spędził z nią i aparatem w telefonie, by zdjątka z Kicią wrzucać na fejsbunia. Wiesz, najpierw mnie to wkurwiało potwornie. “Nie oglądaj” - mawiały psiapsiółki. Ale wiesz, mnie coś intuicyjnie podpowiadało, żeby właśnie oglądać. Żeby z tym, co się we mnie dzieje pobyć.

AUTOBUSY LUDZI

Zawiodłem się okrutnie na kimś. Jest mi smutno od rana. Niby dzień jako codzień a cały czas po głowie krążył mi scenariusz tego wydarzenia. Krążyłem po salonie ale właściwie to bardziej byłem w swoich myślach i smutku niż w realnej rzeczywistości. Ktoś mi coś obiecał i bardzo na to liczyłem. A on nie dość, że gdy zadzwoniłem, z pytaniem, kiedy może mi tę pomoc zaoferować, odpowiedział, że w ogóle nie może, to jeszcze gdy mu, a właściwie jej opowiedziałem po tym, jak się czuję i jak mi smutno, to strzeliła fochem. Zacząłem kolekcjonować w swojej głowie kolejne przykłady, gdy ktoś mnie w życiu zawiódł. Smutek był coraz większy. I coraz więcej historii do mnie wracało. Że trafiam na takich ludzi. Że ludzie nie są słowni, nie dotrzymują danych nam obietnic. Że relacje między ludźmi dzisiaj nie mają wielkiego znaczenia. Tonąłem w swoim smutku i rozczarowaniu.

2017-05-17 14:04 Więcej...

A WSZYSTKO TO, BO CIEBIE KOCHAM

- Oskar, znaliśmy się od dawna. Poznaliśmy się na jednej z wypraw górskich i tak się zaczęła nasza przyjaźń. Ja jestem przewodniczką górską a on był instruktorem. I tak się zaczęło. - Ej przyjaźń się zaczęła czy miłość? Coś mi tu ściemniasz koleżanko. Ty mężatka, nagle po tylu latach akurat po tym kursie farbujesz włosy i nabywasz pierwszą w swoim życiu suszarkę. Znamy się tyle lat. Zawsze chciałaś, żeby było wygodnie i żeby włosy szybko schły po basenie. A tu nagle zapuszczasz, zaczynasz nosisz sukienki i decydujesz się odejść od starego. - Od starego to już dawno chciałam odejść ale ... dobra no zakochałam się jak dziecko. - A on? - Czy ja wiem? Chodziliśmy dalej na wycieczki, trenowaliśmy do biegu górskiego. Nawet sypialiśmy czasem ze sobą. Gadaliśmy o wszystkim, tylko nie o tym.

GDY SŁABOŚĆ NIE ŁĄCZY

- Wiesz, ja pochodzę z biednej rodziny. Do wszystkiego musiałam dojść ciężką pracą. Moi rodzice nie kupili mi mieszkania, ani roboty nie załatwili. Gardziłam laskami, które wiązały się z bogatymi kolesiami i za ich kasę jeździły na wakacje. Więc jak w moim życiu pojawił się Bartek, to pomyślałam, że miłością i ciężką pracą wspólnie osiągniemy wiele. - Nooo, powiem Ci, że słowo “pomyślałam” nie obiecuje happy endu. - Oj nie. Bartek ani bogaty, ani też specjalnie przystojny nie był. I to wydawało mi się gwarantem naszego szczęścia. - A nie było?

TINDEROWA DARMOSZKA

- Wiesz Oskar czytanie książek jest takie ważne - zaczęła, a ja poczułem obawę przed kolejną nawiedzoną polonistką. Zaraz usłyszę, że miłość to tylko taka, jak Emily Bronte opisywała, że uciekanie w świat literatury jest ochroną przed konsumpcjonizmem. Ale Weroniki wywód poszedł w kompletnie dla mnie zaskakującym kierunku - wiesz, wyczytałam to u Katarzyny Miller i zastosowałam w życiu. - Miller? Ten psycholożki? - Tak. Bo wiesz, z Misiem było cudownie bo Misio zakochując się we mnie postanowił przestać pić. - To super a ty z jakąś szyderą to mówisz.

FEJSBUKOWA PORADNIA

- Oskar, ja naprawdę dobrze chciałam. Tymczasem on powiedział, że po tym, co się stało, już nigdy nie możemy być razem. - Ale co? Zdradziłaś go czy poszłaś w tango? - No coś Ty? Ja? - rzeczywiście, takie zachowanie kompletnie do niej nie pasowało. Była typem harcerko-ekolożko-zielarki. Jestem pewien, że hodowała własne zioła na parapecie. Nosiła lniane ubrania, na pewno nie testowane na zwierzętach. I taka była też miłość jej życia. Jej pierwsza miłość. Jego pierwsza. Pierwszy raz na plaży nad morzem przy zachodzie słońca. Marzyli o wiejskim domu z własnym przydomowym warzywniakiem i dzieciach, wychowanych wyłącznie na mleku z piersi i bawełnianych pieluchach. Zresztą w salonie też dopytywała sto razy, czy kosmetyki, które używam, są eko i oczywiście tylko ścinała włosy. Żadnych farb. - Oskarynko, bo wiesz, Misiek ostatnio miał kłopoty ze zdrowiem. Noo trochę wstydliwe. - Ej, jakie wstydliwe, co hemoroidy miał czy prostatę?

SIĘ ZŁOSZCZĘ DZISIAJ

Uprzedziłem Karinę, dzisiaj nie mam dobrego dnia. Leje. Jest zimno. Wszystko mnie wkurza. Dzisiaj mam kłopot, by dać światu empatię, bo sam jej potrzebuje. Żeby w długi weekend lało i było zimno tak prze potwornie. Faza “kocyka” się zbliża. Lojalnie uprzedziłem. Ale nie słuchała, więc się jej dostało. - Oskar, gdybym mogła cofnąć czas, gdybym mogła zmienić to, co się wydarzyło na tym weekendzie z Markiem. Gotowałem się. Zapalnikiem na moje emocje były nie tylko określenia w stylu “gdybym mogła”, ale też “powinnam była, nie trzeba było, głupio postąpiłam”. - Karina, kurwa mać bo nie wytrzymam. - Oskar, nawet nie wiesz co się stało.

CZEKANIE

- Już nie mogę patrzeć jak mój brat sobie życie marnuje. Studiów nie skończył. Pracuje poniżej swoich możliwości. Mógłby spokojnie karierę zrobić w jakiejś korporacji, w Warszawie zatrudnić się w jakiejś międzynarodowej firmie. Chłopak zna języki. A tak siedzi w tej klitce z Nowej Hucie z jakimś blond lachociągiem, imprezuje i życie mu przecieka między palcami. Patrzyłem na Olę i bardziej niż to, co ona mówiła, uderzało mnie to, jak mówiła. Wyrzucała potok słów właściwie bez pauz. Zanalizowała beznadziejność życia swojego brata, dwóch przyjaciółek i bezsensowność związku swojego sąsiada, z którym się przyjaźniła. - Ola, gdzie Ty w tym wszystkim? - Ale Oskar o co ci chodzi? Wkurza mnie jak ludzie sobie życie marnują i ci o tym mówię. Noż kurde blade co w tym złego?

2017-05-17 12:28 Więcej...

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania