Lipiec 2017

ZASZCZUTA NIUNIA

Adrianna to profesorskie dziecko. Mama profesor. Ojciec profesor. Ojciec dodatkowo jeszcze wykazywał mocno inny talent: uwodził, bzykał, przelatywał wszystko, co przybierało kobiecą postać. Matka zatrzaśnięta w pokoju z książkami. A ojciec w tym czasie brał Adusię na wczasy i na mit nieszczęśliwego ojca wyrywał wszystkie urlopowe damy. Po czym wracał do pokoju, gdzie spała Adusia i niemiłosiernie nalewał się z właśnie zdobytych pań, że głupie, że myślą, że jak mają dobre cycki, to zaraz chłopa przytrzymają, że Adusiu najważniejsza i tak jesteś ty, bo mądra, bo porozmawiać z tobą można, bo tylko Adusię tatuś kocha. - I tak Oskar było całe moje życie. Wiązałam się z facetami, którzy owszem cenili moją inteligencję, gadali ze mną całymi nocami. Z jednym to nawet ślub wzięłam. Tyle tylko, że sypiali oni z tymi głupimi niuniami a do mnie wracali skruszeni. Owszem też ze mną też sypiali. Tylko jakoś nie tylko ze mną. - Wybierałaś złych facetów?

2017-07-03 16:16 Więcej...

BO SYNOWA MNIE WKURWIA

- Oskarku, wiesz ta moja synowa to jest po prostu dramat - pani Halinka była żoną, babcią i pracownikiem idealnym. Zawsze na czas. Schludne dzieci, schludny mąż. Obiad na czas. Wszystko zorganizowane jak w zegarku. Nawet wizyty u mnie od lat zawsze według tego samego schematu: 6 tygodni w czwartki o 10.30. Zabukowane na rok z wyprzedzeniem - Ale co z nią nie tak Pani Halinko? - czułem jakieś pobłażanie do tego, co mówiła - Co nie tak? Co nie tak? Ja już od początku czułam, że jest nie tak. Leniwe dziewuszysko. Paznokcie jak szpony czerwone, że na kilometr widać. Jak ona chce z tym czymś na pazurach dom prowadzić? W ciąży jest, ale tapeta na gębie się świeci. Rzęsy takie, że oczu nie zamyka. Wiesz Oskar taka wulgarność to mężczyzn odstrasza. - No ale syna jakoś przyciągnęła? - rzuciłem chyba nieco zbyt odważnie. Skarciła mnie wzrokiem: - No na razie dupą go trzyma. Ale to długo nie potrwa. Mężczyźni tego nie lubią. - Wahałem się, czy to powiedzieć. - A Pani, Pani Halinko to w sobie lubi?

DIETA MINIA

- Oskarku, ależ to była romantyczna miłość. Mówię Ci. On do niej mówił Minia, ona do niego: Miniu. I miniowali sobie całe życie. On jej kupował kwiaty. Ona w rewanżu nosiła kwieciste sukienki. Miłość kwitła. Kwitnął też apetyt Minia. Chociaż zdaniem samego Minia, to nie była kwestia apetytu, tylko fatalnych genów, hujowego metabolizmu i tego, że te “skurwysyny wszędzie dodają cukier”. Na takie stwierdzenie Minia natychmiast czule brała jego dosyć pokaźnych rozmiarów głowę w swe wypielęgnowane i wymaniukiurowane dłonie i czule szeptała: “Miniu, nie można mieć wszystkiego. Jesteś taki wspaniały, że gdybyś jeszcze metabolizm miał wspaniały, to byłbyś bogiem. A ja kocham w tobie człowieka”. Miniu natychmiast od pochmurniał i wpatrując się w minii oczy opowiadał “wystarczy Miniu, że ty jesteś doskonała”. I tak sobie tiutiowali, sprawiając, że nas wszystkich krew zalewała. Nie wiem, czy z zazdrości, że sami takich związków nie mamy, czy z wykończenia tym słodko-pierdziawkowym stylem. - Słuchaj, ja bym nie dał rady. - Ja też nie dawałam. Ale serio strasznie się bałam, że oni pomyślą, że ja tak z zazdrości. Więc się nie odzywałam. Ale przyszedł dzień, gdy coś we mnie pękło. Gdy wszystkie granice zostały przekroczone. - dajesz

2017-07-03 16:11 Więcej...

TO NIE TAK JAK BISKUP MYŚLI

- Oskar, ale historia padniesz - Maśka jest sekretarką w pewnym niezwykle ważnym miejscu, pełnym niezwykle ważnych person. Uwielbiam jej historie. Ale czułem, że ta będzie wyjątkowo - Czekaj Maśka, tylko toaleta, ręcę umyje i gadamy Wybuchnęła śmiechem. - Wiesz, ten nazwijmy go Ważny Pan X też chciał umyć ręce. A wyszło jak wyszło. - Dobra dawaj. - Wiesz, gdzie pracuję. Najważniejsze w mojej robocie to nie pomylić, kto profesor, kto dyrektor a kto prezes. Tytułomania najwyższego sortu. A Ważny Pan X jest równocześnie Dyrektorem, Profesorem no i głośno krzyczącym o moralności Katolikiem. - Aż się boję

WYSTARCZY

Nieustannie zadziwia mnie to, że czasem wystarczy tylko patrzeć. Nic nie robić. A życie samo podpowiada nam najdziwniejsze scenariusze. Tamtego dnia wpadłem do salonu mocno zaaferowany: banki, umowy, faktury. Joanna już czekała, mimo że byliśmy umówienia na 10.00. Od razu rozpoznałem ten sam stan zaaferowania. Wyciągnęła swoje ciasteczka i na zmianę wsuwała raz jedno, raz drugie. Nałożyłem farbę. I wtedy, kiedy już wszystko jako fryzjer zrobiłem jak należy, dostrzegłem klientkę Wojtka. Oczywiście, widziałem ją wcześniej, ale nie miałem w sobie wystarczająco dużo uważności, by jakoś dać jej swoją uwagę. Była piękną, starszą kobietą. Jakimś połączeniem indiańskiej szamanki z wiedźmą i Moniką Belucci. Joasia naparzała, robiąc krótkie przerwy na oddech i kolejne ciasteczko

2017-07-03 16:07 Więcej...

ANIELARZE

- Oskarku, ja mam dość. Ale to wszystkiego dość. Tysiąca telefonów, mejli z problemami, niezapłaconych faktur, problemów emocjonalnych dzieci, męża, przyjaciółek. Chcę umrzeć, bo wtedy nikt ode mnie nic nie będzie chciał. Nie byłem pewien, czy jestem gotowy wyznać jej swoją tajemnicę. To w końcu dosyć osobista kwestia. A ona ciągnęła dalej: - Tak mi w życiu brakuje jakiejś duchowości, głębi, czegoś więcej. A ty Oskar nie masz czasem wrażenie, że inni tylko chcą od ciebie coś brać, że tylko myślą o sobie, żeby ciebie zasypać swoimi problemami? - Nie wszyscy. Moje anioły nie - powiedziałem - Masz takich cudownych ludzi koło siebie? - zapytała - Nie powiedziałem: ludzi. Powiedziałem: anioły. - Oski, w co ty mnie wkręcasz?

2017-07-03 16:04 Więcej...

BRAK

Weszła jak burza. Zawsze tak wchodzi. Duża - tak najłagodniej można ją określić. Falujące piersi, kolorowe sukienki, mnóstwo bransolet, korali. Ogromna torba. Ogromnie wypełniona szminkami, notesikami, szczególikami. Sama jest bardzo głośna. Jak mówi, to mój głos brzmi jak szept. Po trzech minutach salon był jej pełny: na fotelu leżał szal. Jedna wypita filiżanka kawy na jednym stoliku. Druga - jeszcze z parującym napojem, na drugim. Uwielbiam Basię ale jakoś zacząłem się dusić we własnym salonie. Dlaczego jej tak pełno tu jest? Przypomniałem sobie siebie sprzed lata. O te 30 kilogramy cięższego. Imprezującego na maksa. Pochłaniającego tony ciasteczek i wszystkiego innego, co się do jedzenia nadawało.

2017-07-03 16:02 Więcej...

OJOJANIE

- Oskarynka, ojojaj mnie pliiiiiiiiz - weszła. Wyglądała jak kupa nieszczęścia. Stan włosów raczej nie budził powabu, a przypominał o zdrowotnych właściwościach oliwy. Włosiane strąki wisiały jakby osobiście brały udział w pierwszym tłoczeniu oliwy z oliwek. Ubranie z kolei spokojnie mogłoby służyć za scenografię do “Nędzników”. A wyraz twarzy zapewne znany był wielu mężczyznom, gdy ogłaszali swoim kobietom, że zbliża się męski wyjazd i “Misia absolutnie nie może jechać”. Wiedziałem. Rozpoznałem ten stan od razu. Brzmiał on mniej więcej tak: “jestem stara, gruba i brzydka. Daj mi milion dolarów i adres księcia z bajki”. Wymagał natychmiastowego przytulenia. A jednak mimo że z przytulaniem i wspieraniem nie mam żadnych problemów, coś mnie hamowało.

2017-07-03 16:00 Więcej...

BIEDNA

- Panie Oskar, pan to sobie w takim czyściutkim i piękniutkim świecie żyje. Pan nawet pojęcia nie ma, jak ludziom potrafi być ciężko. Kiedyś miałbym ochotę zaprzeczyć. Pokazać, że mi też bywa ciężko. Że też mam swoje problemy. Ale nauczyłem się już, że ludzie tak mówią, żeby zrobić sobie przestrzeń na swoją opowieść. I tym razem tak było. Uśmiechnąłem się tylko, a pani Zdzisia zaczęła snuć swoją opowieść. - Mam taką sąsiadkę, panie Oskar, młoda dziewczyna. Jakoś po trzydziestce. Dwójka małych dzieci. I powiem panu, codziennie, ale to codziennie awantury. Mąż ją wyzywa, poniża, ma o wszystko pretensje. Biedna dziewczyna. Uderzyło mnie to słowo “biedna”. “Biedna, biedna” - powtarzałem sobie w głowie i zastanawiałem się, co mi to robi. A moja klientka ciągnęła opowieść o dramatycznych losach swojej sąsiadki. - Wie pan, z dwójką dzieci to ciężko jest. Wiem, sama to przeszłam. Wie pan, ja przychodzę do niej. Pomagam. Posprzątam, ugotuje. Żeby tylko awantur nie było. - No i? Jest ich mniej? - Sama nie wiem. Czasem tak. Czasem nie.

2017-07-03 15:56 Więcej...

POBYCIE ZE SOBĄ

- Oskar, ja już nie mam siły. Bartek ciągle chleje i imprezuje. Ileż można? Potem rano umiera. Obiecuje, że to było ostatni raz. I tak do następnej soboty. - I jak ci z tym? - kiedyś utopił bym samego siebie w morzu porad i współczucia. A dzisiaj poczułem jakąś inną emocję, chociaż nie było mi tak prostą ją zidentyfikować. Popatrzyła na mnie jak na wariata. - No jak mi może być? Zajmowanie się śmierdzącym, skacowanym chłopem i sprzątanie zarzyganej łazienki po nim. Jakbyś się czuł? - Nie wiem. - Jak kurwa nie wiesz? To ja ci powiem. Czujesz się okropnie. Obrzydza się zapach wymiocin. I nie chce ci się odpowiadać na jego jojczenie, że łeb go boli. - To dlaczego to robisz? Dlaczego się nim zajmujesz? Druga diagnoza mojego szaleństwa była jeszcze mocniejsza

2017-07-03 15:44 Więcej...

ZBLOŁDZOBOWAĆ SIĘ

- Oskarynko, ja naprawdę myślałam, że znalazłam pokrewną duszę. Słuchaj poznaliśmy się na jodze. Potem były warsztaty rozwoju osobistego, praca z ciałem według Lowena, szałasy potów. Tak mi imponował wiedzą i duchowością spojrzenia na świat. - Super, że trafiłaś na gościa, który podobnie jak ty widzi świat. - Noo powiem ci, że tak jest. Podobnie wszystko odczuwamy. Wiesz, ja zaczynam mówić, on kończy zdanie. Ja zamawiam wegetariańskiego wrapa. On - nie wiedząc, co zamówiłam, przychodzi z tym samym. - To chyba jesteś szczęśliwa? Mariola zakręciła palec wokół jednego z licznych koralowych naszyjników - w sumie powinnam być. - A nie jesteś? - Sama nie wiem. Czułem, że jest jakieś ukryte dno, ale nie miałem odwagi pytać. A Mariola dalej nawijała o oświeceniu duchowym, o plackach wegańskich, o energii słońca. Nie wytrzymałem.

WAGINA ELEKTRYCZNA

Ankę miałem i czesać, i malować do ślubu. Znamy się od lat, jeszcze gdy pracowała jako modelka. Wróżyłem jej światową karierę. Ale ona od zawsze marzyła o tradycyjnej rodzinie i zbudowaniu prawdziwego domu. Poznała Dawida i stworzyli - tak przynajmniej myślałem - dojrzały i stabilny związek. Chodzili ze sobą trzy lata i teraz zbliżała się data ich ślubu. Wszystko było takie poukładane i poważne. On mówił do niej Anno, ona również w wołaczu odpowiadała: Dawidzie. Wszystko szło. Wpadła zaryczana tydzień przed uroczystością. - Skurwysyny, normalnie skurwysyny - krzyczała na cały salon. Rzecz to była dla mnie o tyle zdumiewająca, że w życiu nie spodziewałem się wulgaryzmu z ust Anki. - Ania co się stało? Maleńka

WYGLĄDAĆ SZAŁOWO,

Zrobiła się u mnie na bóstwo w poniedziałek. Potem jeszcze kosmetyczka. Paznokcie. Nowa kiecka. Wszystko, by w hotelu w Zakopanem wyglądać szałowo. Pierwszy raz. Pierwsza noc z ukochanym. Wynajęli apartament i mieli spędzić ognistą noc. Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by się tak cieszył. Obiecała, że w niedzielę dać znać, jak poszło. Zadzwoniła w niedzielne popołudnie. - Szczęśliwa? - hninioajiojoifdsj - jakiś ciąg dźwięków, z których nie mogłem wyróżnić jednego słowa - Hallo? Jesteś tam? - bfigidhfiuhdufhds - słuchaj to może lepiej napisz smsa, bo nic nie rozumiem.

PLECAK

- Oskar, a ty nigdy nie masz dołów? Nie dobija cię coś tak na maksa? Mam wrażenie, że po tych swoich różnych zmianach, jesteś jak ze stali. Chciałem odpowiedzieć, ale jakaś intuicja we mnie podpowiadała, że Basi chyba bardziej chodzi o powiedzenie, że ona tak nie ma, niż dowiedzenie się, czy ja tak mam. To taka myśl, która do mnie niedawno dotarła. Że ludzie rzadko pytają, by coś się dowiedzieć. Tylko raczej, by zrobić przestrzeń na własną opowieść. Wystarczy im nie przerywać. Nie przerywałem Basi.

2017-07-03 15:21 Więcej...

NAWYK

- Stary nie dotrę jutro do Ciebie - zadzwoniła - ale wyślę Ci zdjęcie. Czekałem na jakąś sweetfocie z Bali czy innego egzotycznego miejsca na ziemi. Tymczasem focia owszem przedstawiała moją znajomą, tyle że posiniaczoną. Jakby ją ktoś pobił. - Matko święta. Co z tobą? Miałam starcie ze słupem na rowerze? - głupio mi było pytać, czy chłop ją tak załatwił - Aaaa daj spokój sama sobie jestem winna. Tak to jest, jak coś się robi nawykowo i nie myśli przy tym. Czułem, że gruba historia się kroi. - Czekaj, usiądę w fotelu - akurat w salonie miałem przerwę - dajesz

2017-07-03 15:05 Więcej...

OGRÓDEK

- Oski, zwariuję. Po prostu zwariuję. Co chwilę ktoś mi coś doradza. A to, że schudnąć powinnam. A to, że kolor ścian w salonie powinnam zmienić. A to, że czas na botoks, przynajmniej na czole. Niech się odwalą wszyscy. - Maśka - popatrzyłem na nią uważnie - Maśka ale ty wiesz, że ... Przerwała mi jakby w ogóle nie słuchała - słuchaj, jesteśmy w piątek na imprezie. Cała ekipa. Wszyscy się super bawią. Laski odszczelone. Ja też. Kolesie prężą klaty. I jest wesoło, dopóki nie uświadamiam sobie, dlaczego jest wesoło. Jest wesoło, bo głównym tematem darcia łacha jest moja osoba. Jaka to niepozbierana jestem, jak to w nocy wpierdzielam Nutellę, jak to noszę wkładki w staniku, żeby się wydawały większe. No i sobie pomyślałam chyba mocno zenowskie hasło, czyli KURWAAAAAA. No nie mam zgody.

2017-07-03 15:00 Więcej...

SPORTOWA ODŻYWKA

Justynę uwielbiam. Sama jest sportsmenką ale równocześnie trenerką. Trenuję dziewczyny z lekkoatletyki: biegi, skoki, podbiegi - to jej żywioł. Jej wizyty są krótkie. Bo takież też są jej włosy. Ma być wygodnie, krótko i stylowo. I zawsze mam takie poczucie, że chciałbym, żeby została dłużej. - Oski, padniesz, jak ci coś opowiem. To padniesz - Wiedziałem, że coś dla mnie będziesz mieć. - Chłopie, to przeszło wszystkie oczekiwania. Bo wiesz ja trenuje kadrę żeńską i mam taką grupę lasek w wieku 18 - 24 lat. Znam dziewczyny od dawna i mniej więcej potrafię ocenić ich możliwości i potencjał. I jest tam taka Danusia. Dziewczyna ze wsi z takiego tradycyjnego domu. Wiesz, niedziela - rosół i kościół, skromny strój. Po treningu jak się kąpie pod prysznicem, to tak, żeby nikt nie widział. To uosobienie dziewiętnastowiecznej moralności. A przy tym nieprawdopodobnie pracowita i wytrwała. Ale nagle zrobiła taki skok, który podręczniki od medycyny sportowej nie znają. Wiesz można przyspieszyć trochę czy polepszyć wydolność, ale nie aż tak jak u niej. Coś mi się nie podobało

LASKI-JEDNORAZÓWKI

- Oskar, ja go tak kochałam, tyle się przez niego wycierpiałam a ten mnie rzucił dla jakiejś niuni. A w czym ja gorsza od niej, no powiedz, w czym? - wyciągnęła komórkę, na której zaprezentowała mi cykl zdjęć jakiejś laski, który swobodnie mógłby być zatytułowany “przeleć mnie”. - Kto to jest? - no, ta Ona. Ten lepszy model, na który mnie wymienił. Patrz - przewinęła kolejne zdjęcie - cycki robiłyśmy w tej samej klinice. Usta też. Nooo, może czoło ma bardziej wyprasowane, ale to kwestia tego, kiedy się ostrzykała ostatnio. Słuchałem oniemiały. A Jagoda dalej ciągnęła: co mu się we mnie nie podobało? Oskar powiedz mi, co we mnie jest nie tak?

GDY MĘŻCZYZNA PRÓBUJE POCIESZYĆ

- Oski weź mnie tu przytul i powiedz, że będzie dobrze, bo od własnego chłopa to raczej pocieszenia nie dostałam - weszła i od razu wtuliła się we mnie jak mała dziewczynka. - Ej co się stało? - w takiej sytuacji nie dało się nie zapytać. Wyglądała naprawdę mizernie - Nooo złapałam jakąś infekcję pęcherza. Nie wiem, jak i gdzie. Ale czuję się makabrycznie. Gorączkuje. Posikuję co chwilkę. Pipcia mnie boli jak fiks. Biorę lekarstwa, ale ni cholery nie działają. - Kurczę to niedobrze. Ale co ma do tego twój facet? To przez seks to masz? - Zwariuję. Następny. - Co następny? Mówże jaśniej.

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania