Maj 2018

PSINKA i SZEŚCIOFLAK

- Dziadek zmarł w zeszłym roku. Babcia jak na porządną Ślązaczkę przystało całe swe trzydziestopięcioletnie pożycie dostosowała do roli porządnej Ślązaczki, czyli podstawowej zasady małżeństwa “choćby skały srały, mąż musi jeść o określonych przez zarząd górniczy porach”. To praca dziadka na kopalni wyznaczała całe ich rodzinne życie, wyznaczane przez śniadania, obiady i kolacje. Śmierć dziadka załamała babcię. Nie potrafiła się odnaleźć bez sztywno wyznaczonych ram. Całą rodziną wymyśliliśmy, że babci potrzebny jest nowy obowiązek. Więc na urodziny dostała szczeniaka uratowanego ze schroniska. W sensie, moja koleżanka pracuje w schronisku i przywieźli z interwencji psinkę niewiadomych rodziców. Maleństwo takie. Babcia się zachwyciła. I zaczęła psinkę karmić górniczymi porcjami. Wszyscy wróżyliśmy psince sporą nadwagę, ale ku zdziwieniu wszystkich, psisko nie szło w masę, tylko formę. Rosło. Chude tylko coraz większe i wyższe. I potrzebujące coraz więcej ruchu. Więc babcia najpierw zaczęła od spacerów. Coraz większej ilości spacerów.

ATRAKCYJNOŚĆ

- Oskar, tak sobie myślę, żebyś opisał tę moją historię. Może pomoże innym kobietom. Bo ja przed tym wszystkim kręciłam się jak gówno w przerębli, a teraz jestem w zupełnie innej przestrzeni. - Dajesz - Wiesz, ja byłam wychowana cały czas słysząc i od mamy i od taty, co się chłopakom podoba a co nie. Żebym nie przeklinała, bo chłopcy tego nie lubią. Żeby się nie wymądrzała z tego samego powodu.

2018-05-22 20:23 Więcej...

GDY WIERZYMY SŁOWOM

- Jak ci coś opowiem, to padniesz. - Zamieniam się w słuch. - Studiuję psychologię. I teraz mieszkam z dziadkami. Mają domek z ogródkiem pod miastem. Tego wieczoru wpadli znajomi i rozprawialiśmy o tym, jak ludzie zniekształcają rzeczywistość, nie ufają własnej intuicji. Wiesz, bo to jest niesamowite, że ludzie kupują bez zastanowienia różne fejs newsy, powtarzają bezmyślnie, co ktoś mówi i mało tego, wierzą to jak w pacierz. - Nooo, mnie czasem ręce opadają, jak mi niektóre klientki sprzedają swoje mądrości życiowe.

ZGODA

- Oskar, zrób mi coś na głowie, żebym się lepiej poczuła. Bo już mam wszystkiego dość. - Ale co się dzieje? - A daj spokój. Mąż chleje od lat, awantury robi non stop. Matka ma podejrzenie raka. - Ja nie pytam, co u twojego męża czy matki. Ja pytam, co u ciebie? - To ci odpowiadam, że mąż alkoholik, to chyba możesz sobie wyobrazić życie z alkoholikiem? - To może inaczej zapytam. Jak ci z tym? I wtedy zobaczyłem, jak w niej pęka. Jakby miała na sobie skorupę, która niczym jajo z małym dinozaurem w środku, pęka na całej długości i wiadomo, że ze skorupek wydobędzie się nowe życie.

2018-05-22 20:19 Więcej...

NAWRÓCENIE

- Generalnie Oskar to zajebiście jest. Co impra to wciągamy jakiś kwasik, lsd czy czasem coś mocniejszego z amfą. Czasem trzyma naprawdę nieźle. Ale mamy coraz większy kłopot z “trzymaczem”. “Trzymacz” to ktoś, kto musi być przy braniu prochów i kto sam w tym momencie nie bierze, żeby w razie jakiegoś mocniejszego odlotu, wezwać karetkę czy zawołać pomoc. Bo czasem ludziom odpalają się naprawdę dziwne tematy. No i w sobotę mieliśmy mieć mocną imprę, bo kolega wrócił z Holandii z mega towarem i nikt nie chciał odpuścić. Myślę sobie, że nie ma opcji, “trzymacz” musi być. No i przyszła mi do głowy Marianka, koleżanka z roku. Anielskie dziecko anielskich rodziców. Nigdy papierosa ani alkoholu w ustach nie miała. Dziewictwo do ślubu trzymała. Generalnie wymarzony “trzymacz”. Odpowiedzialna, zaradna, godna zaufania. - Trochę się boję tej historii - zaśmiałem się - Wiesz ja się bałam mocy prochów, ale za Mariankę bym sobie rękę dała odciąć. Nie doceniłam jednak siły niepicia alkoholu. - Chyba siły picia?

2018-05-22 20:17 Więcej...

ROMEO I JULIA

- Oski, jaka historia. Jak wiesz, pochodzę z porządnej, stomatologicznej rodziny. Matka ortodonta, a ojciec - dentysta-protetyk. Porządność w tym przypadku zaczyna i kończy się w gabinecie, bo poza nim to poza nim miesięcznice smoleńskie, Radio Maryja, odnowa w Duchu Świętym a przede wszystkim walka z grzechem na wszystkich polach. Wiele jest grzechów na tym świecie, ale największym z nich, niewybaczalnym do bólu jest głosowanie na PO. Jakakolwiek nić sympatii do Donalda Tuska jest niczym pakt z diabłem. Pech chce, że ten pakt podpisali nasi sąsiedzi. Mieszkamy w bliźniakach, no i w tej drugiej części domu jest, zdaniem moich starych, najgorszy wymiar piekła. - Uuuuu, to awantury o byle co są pewnie?

2018-05-22 20:16 Więcej...

CIECHOCINEK

- Ale jaja Oski, jak Ci opowiem, to padniesz - Dajesz - Moi dziadkowie się mega kochają. Taki typ staruszków na wspólnej ławce w parku aż do śmierci. - Cuuudownie. - Nooo, ale numer nam mega wycięli. Siedzimy w święta wszyscy przy stole, a dziadek mówi, że jadą z babcią na tydzień do sanatorium. “Chcemy Ciechocinek, ale Władusia coś o Krynicy wspominała”.

2018-05-22 20:14 Więcej...

BĘDĘ WAG

Martyna przestała mi moją klientką jakiś czas temu. Gdy konsekwentnie odmawiałem jej, bo z zasady odmawiam i nie doczepiam włosów, gdy po raz kolejny nie chciałem jej zrobić fryzury a la lalka z porno shopu, gdy nie pochwaliłem permanentnego makijażu widocznego na pół twarzy. Ostatnie nasze spotkanie było trudne. - Martyna, jesteś śliczną dziewczyną. Masz piękne gęste włosy. Zadbaj o nie. Będą piękne długie. Cierpliwości. - Nie mam kurwa czasu. Co Ty sobie wyobrażasz? Ja muszę teraz złapać jakiegoś piłkarza albo innego sportowca. Ale piłkarz byłby najlepszy. Zobacz te laski piłkarzy VAGs. Mają wszystko. Życie jak w Madrycie. Ciuchy, wyjazdy po całym świecie, kasa. A przecież nie jestem brzydsza od nich. Tylko se włosy i rzęsy muszę zrobić.

2018-05-22 20:13 Więcej...

MATKA, KTÓRA WIE

- Kurwa Oskar ja pierdolę, dramat jest. - Co się Asiu stało? - Matka do mnie z ojczymem przyjechała na miesiąc. Mieszkają na co dzień w Szczecinie, ale jakoś im się wymyśliło, że odwiedzą córeczkę. Myślałam, że kilka dni, góra tydzień. Ale okazało się, że teraz, kiedy mama przeszła na emeryturę a jej ukochana Bella, york, z którym się nie rozstawała, dokończył żywota, mama postanowiła nie siedzieć w domu. “Wiesz córeczko, tak tęsknimy za Bellą, że postanowiliśmy do Ciebie przyjechać, bo w domu wszystko nam ją przypomina”. Kurwa matka z Ryszardem na głowie, ja dwójka małych dzieci, ledwo pozbierana bo zdradzie i rozwodzie z exem w trzech pokojach. A tu mamusia mi wjeżdża. - Brzmi jak horror

REMONT - CD.

- Oskar, kurwa Ty to chyba nie masz co z hajsem robić? Znowu remont? W dupie Ci się poprzewracało chyba, chłopie. Złota lampa, pojebało cię do reszty? Słuchałem Pani X w zadziwieniu. Właściwie to słuchało jej Oskarów dwóch. Bo jeden się potwornie wkurzał, że co to kogo obchodzi, bo to jest kurwa jego salon, jego ciężko kurwa zarobione pieniądze, jego życie. I z całym szacunkiem do pani X., ale niech się lepiej zajmie swoim życiem, a nie jego. Nakręciłem się prze potwornie. Bo doprowadza mnie do szału to, że to jest takie kurwa polskie, że jedna klientka schudnie, to druga musi jej przypierdolić, że tamtej zmarszczki teraz bardziej widać. To takie trudne udźwignąć, że drugiej osobie się chce działać, robić, obojętnie czy chudnie, remontuje czy książkę pisze. Ale działa. I to jakoś niemożebnie wkurwia tych, którzy nie działają. Jakoś ich rozwala. Doprowadza do szału. I ten Oskar, któremu w głowie się nie mieści, że kogoś coś pozytywnego może drażnić, sam się powkurwiał na całego.

2018-05-22 20:09 Więcej...

SMUTECZKI

- Oski, ja już nie mam siły. Serio. Ta codzienność mnie zabija. Wstaje rano. Ogarniam dzieci. Ogarniam siebie do roboty. Potem w robocie ogarniam to, co mam do ogarnięcia. Potem zbieram dzieci, jedno z przedszkola, drugie ze szkoły. Po drodze zakupy, problemy, bo jednemu się ząb zepsuł, bo drugiemu kolega dokucza. Obiad. Mąż wraca z pracy. Zawsze to samo. Czasem tak siadam wieczorem w domu, patrzę na kuchenkę w kuchni i se myśli “kurwa wybuchnij, ale niech się cokolwiek zmieni, bo zwariuje”. - Słyszę, że jest Ci trudno z tym, jak wygląda teraz Twoje życie. - Nawet nie wiesz, jak. Niby ok, mam rodzinę, pracę. Wspólne wakacje. Ale na nich też muszę ogarniać. - Kiedyś miałem podobnie. I dostałem od pewnej osoby pewną opowieść. Chcesz posłuchać?

2018-05-22 20:08 Więcej...

HOSTING

- Panie Oskarze, ludziom to się wydaje, że my katolicy to mamy nudny seks. Bo niby tyle rzeczy w nim według przykazań koscioła nie wolno. - No bo przecież nie wolno. Nie możecie uprawiać seksu przed ślubem. Nie możecie ... - Oj tak, słyszałam te wywody milion razy. Że nie możemy stosunku przerywanego, że onanizm jest zły, że ... Tysiące zarzutów. A ja Panu na to powiem, że my z mężem mamy więcej typów seksu niż kamasutra podaje.

2018-05-22 20:05 Więcej...

BO JEDNOROŻEC TO JA

Jak mnie to złościło. Chyba z roku na rok coraz bardziej. Zamiast wrzucić na luz i pomyśleć, że to świat innych ludzi, którzy zapewne w dobrej wierze chcą mi narzucić, ja denerwowałem się na to, że ktoś mnie w tym nie widzi. Ciągle ktoś chciał mnie przekonać do określonej partii politycznej, wiary w tego albo innego boga, jedzenia bądź niejedzenia glutenu, srutenu, Wiele lat uciekałem w wizerunek wariata, chyba po cichu licząc, że wariatów świat zostawia w spokoju. Świry i tyle. Tatuaże se robią, śmieszne sesje zdjęciowe, nawet makijaż czasem se machną. Chciałem wykrzyczeć tym wizerunkiem: “to ja, Oskar, zobaczcie mnie w mojej mojności, w moim świecie, moim JA”. Dupa. Nic z tego. “Oooo fajny tatuaż Oski, ale pliiiz nie pij laktozy. To trucizna. No i chyba nie będziesz głosował na tych kretynów z partii X?. A w ogóle to idź na warsztaty to Y. przydadzą ci się”.

ODJANIEPAWLIĆ

- Ja pierdole Oskar, to jest hit. Zrobiłam w domu grilla. A ja mieszkam tak, że my ze starymi mamy dół domu, a na górze mieszka babcia z dziadkiem. Mają osobne wejścia i właściwie w nic się nie mieszają. Jak rodzice robią imprezy, imieniny czy grille, to nie zdarzyło się, żeby zeszli. Więc przyszli ode mnie z roku znajomi. Piwko, karkóweczka, chipsy no i przyszła godzina papieska, więc my dawaj “barkę” ciągniemy. Wiadomo, pełna beka. Odjaniepawlamy się skutecznie alkoholowo, lecimy z “miłością i godnością człowieka” i mamy ful klimat. Do głowy mi nie przyszło, że babcia tę “Barkę” serio potraktuje. My śpiewamy, ktoś tam się migdali z kimś innym po krzakach, ktoś rzyga w kiblu. W tu tup tup babcia z dziadkiem, że tak ich wzruszyliśmy tym “o panie, to ty na mnie spojrzałeś”, że tacy dumni, że ich wnuczusia i jej znajomi duch Jana Pawła czują, że postanowili się dołączyć. Ja zdębiałam i mówię: “babciu, ale niech babcia się położy.

2018-05-22 20:01 Więcej...

PILOT DO WIBRATORA

- Oskarku, Oskarku, jaka ja głupia jestem, oj głupia. Mela, moja ukochana, cudowna Mela, miłość mojego życia, pewnego dnia zaczęła nosić przy sobie takiego pilocika. Ciągle coś przy nim majstrowała. I tam w nim się świeciła taka lampeczka. - Ale czekaj, bo się pogubiłem. Twoja partnerka Mela tak? - Tak, tak. Jesteśmy razem już trzy lata, ale ostatnio Mela jakaś dziwna się zrobiła. Nagle zaczęła dbać o siebie, rzuciła palenie, przeszła na wegetarianizm. Zaczęłam być chorobliwie zazdrosna. Zwłaszcza, że .... jakby to powiedzieć .... Mela ma dużo większy temperament niż ja. Wpadłam w obsesje, że sobie kogoś znalazła. Że jestem do dupy. Że zaraz odejdzie. - Ale gadałaś z nią o tym?

KRASNAL

Na tarasie mam krasnala. Nie dość, że krasnal, to jeszcze z siusiakiem na wierzchu. Większy kicz trudno sobie wyobrazić. Krasnala takiego na pewno nie użyła by do swoich wnętrz Beata. Jest uznaną w świecie dekoratorką wnętrz, współpracuje z największymi pismami wnętrzarskimi i jest typem petardy. Siedzę na swoim tarasie z moim krasnalem i myślę o Beacie. A właściwie nie o niej, tylko o genie Angeliny Jolie, który wykryto u Beaty. Pewność raka jajników na poziomie 80 %, raka piersi - 60% jeśli nie usunie wszystkiego, co biologia wyposaża kobiety: jajników, macicy, piersi. Petarda, która od lat decyduje za innych, w jakich łóżkach się obudzą i przy jakich lampach zjedzą kolację, teraz ma podjąć decyzje, jak dalej żyć. 80 procent, 60 procent. Historie kobiet, które nie dały się przestraszyć współczesnej medycynie i leczą się metodami naturalnymi. Czy tych, które pozwoliły wyciąć sobie wszystko. I Beata w tym wszystkim. Zagubiona.

2018-05-22 19:57 Więcej...

PRZYSRYWANIE

- Wiesz Oskar, nie wiem, w czym rzecz, ale ostatnimi czasy ciągle jakaś laska mi dosrywa: a to, że przytyłam, a to, że się źle ubieram, a to, że mi się cera zepsuła. Stary, z mojej perspektywy nic się nie zmieniło. Ważę tyle samo od pięciu lat. ubieram się też tak samo. Ej w czym rzecz? - Ok, ale Magda zapytam tak: a co się zmieniło ostatnimi czasy u Ciebie? - Nic. No może to, że awansowałam w pracy. Jestem teraz szefową całego działu, ale wiesz, ja tego awansu nie chciałam. Sami mi zaproponowali. - Ale kto Ci dosrywa? W robocie? - Gdyby tak, to bym pomyślała, że zwykła ludzka zazdrość. Ale nie tylko. Mam wrażenie, że gdzie się nie pojawie, to coś niemiłego usłyszę. Jaja. Mówię ci.

2018-05-22 19:55 Więcej...

BOŻYSZCZE ZAKONNIC

- Pedro to był mega kozak. Mówię ci. Naprawdę nazywa się Paweł, ale Pedro jakoś do niego przylgnęło. Bo mega przystojny, mega ciepły i mega uczynny. - Oj to laski za nim szaleją. - Szczególnie laski z jego pracy. - A to gdzie on pracuję? W knajpie? - Nie. w pewnym klasztorze żeńskim. Jest ze środkowej Polski. Siostrzyczki mają mega hektary, z którymi nie dawały sobie rady. A Pedro zna się na ogrodnictwie, więc się zatrudnił u nich. I kosił, podcinał drzewa, naprawiał rynny. I słuchał. Uwielbiał słuchać innych. Sam raczej małomówny był. - Siostry tam chyba ryczały za nim po nocach.

MĘŻÓW WIELKA TAJEMNICA

- Wiesz Oskar byliśmy taaaaaaakim dobrym małżeństwem. Tyle lat razem. Dom pod miastem. Piotr jest wielkim domatorem. Uwielbiał dzieci. Zawsze mi przy nich pomagał. W domu wszystko zrobione. Przybite, przekopane, schowane na miejsce. W weekedny spokojne grille z sąsiadami. Cenił sobie bardzo tę przyjaźń. Zawsze powtarzał, że tak trudno znaleźć ludzi godnych zaufania. Jest informatykiem i pracuję, tzn pracował zdalnie, z domu. Więc miałam spokój, bo on zawoził i przywoził dzieci z przedszkola, gotował obiad. - Taki ideał? Takie fajne życie? To tylko jakaś młodsza dupa mogła to rozwalić. - Nooo to byłby dosyć prosty i oczywisty scenariusz. Tyle tylko, że średnio miał możliwość jakąś dupę poznać, bo głównie w domu był. - Noo fakt.

ZEGAREK Z JEDNOROŻCEM

Mam klientką, która jest uosobieniem dobroci i ciepła. Kochana, starsza pani, która pomaga komu może. Przyszła na wizytę i wyciąga z torebki zegarek z jednorożcem. Ja uwielbiam jednorożce i wszystko, co z nimi związane. Kojarzą mi się z beztroską i są moją przepustką do świata marzeń i stanu bycia dzieckiem. Położyła zegar na stoliku: “to dla Ciebie od Maciejaszka, mojego syna”. Kurczę, jakie to dziwne, gdy ktoś, kogo nawet nie znasz osobiście, myśli o tobie i kupuje ci prezent. Ucieszyłem się bardzo, podziękowałem, ale ciągle we mnie pracowała myśl, czy mam prawo brać ten zegarem dla siebie? Czy w ogóle mamy prawo brać od innych? Czym jest branie?

SPOTKANIE PO LATACH

- Oskar, coś ci ciężkiego chcę opowiedzieć. Jestem od zawsze lesbijką. To znaczy od zawsze wiedziałam o tym i w liceum zaczęłam mieć coraz większą potrzebę zasygnalizowania światu tego, kim jestem. A jestem lesbijką. - Wychowałaś się w dużym mieście? - Coś ty. To by było proste. Co za problem być gejem w Krakowie czy Warszawie. Wychowałam się w małej wiosce na podkarpaciu. Więc możesz sobie wyobrazić wyzwiska, opluwanie, bicie. To była moja codzienność. Ale nie potrafię Ci wytłumaczyć dlaczego, im więcej agresji mnie spotykało, tym mocniej potrzebowałam podkreślać swoją odrębność strojami, słowami czy zachowaniem. - Jesteś silną osobą.

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania