Czerwiec 2019

WAŻNOŚĆ KOTEŁA

Rano patrzyłem na moje koteły. Jak rosną. Oswajają nowe. Poznają siebie. Negocjują. Patrzyłem i coś mi rezonowało bardzo mocno. Jak mawiają internety, “nie wiem jeszcze o co mi chodzi, ale chodzi mi o to bardzo”. Pojechałem do salonu. Pierwszą klientką była Justyna. Znamy się od lat chociaż ja ciągle mam wrażenie, że poznajemy się na nowo. Tak mocno przez te lata Justynę zaznaczyła zmiana, w której ciągle jest, że często mam wrażenie, że przyszła nowa klientka. Weszła. Usiadła.

KOGO KOCHAM?

- Wiesz Oskar, mam już dwa rozwody na swoim koncie, trzeci w trakcie. I mam dużo trudnych chwil. Ale przede wszystkim mam poczucie, że dopiero teraz wiem, o co chodzi w związkach między ludźmi. - A o co Justyna chodzi?

2019-06-18 22:03 Więcej...

KRĄG KAKAO

- Oskar, ty wiesz, że ja mam bujną przeszłość. Serio widziałam już wszystko i byłam wszędzie. No i doświadczeniem seksualnym obdarzyć bym mogła wiele życiorysów. Pozowałam do nagich zdjęć. Czasem jeździłam po świecie z różnymi gościami i różne z nimi rzeczy robiłam. Tak było. Nie ma co ściemniać. No i poznałam Tomka. On był jakby z innego świata. Żył na wsi. Ćwiczył jogę. Był wegetarianinem z krwi i kości.

2019-06-18 22:02 Więcej...

BŁĘDY

Kochane moje, Popełniłem ich w życiu mnóstwo. Jestem Królem Błędów. I serio, wiem, jakie to uczucie, gdy siedzisz po tym wszystkim i czujesz, że wszystko zepsułaś. Okropne. Wczoraj była u mnie pani, która nie podała dziecku antybiotyku. Miało zapalenie płuc a ona, sama zakochana w naturalnym leczeniu, podawała mu ziołowe leki i robiła inhalacje naturalne. Mąż się na nią darł, że syna zabije. Matka wydzwaniała tysiąc razy. A ona tak głęboko wierzyła w naturalną medycynę, że nawet recepty nie wykupiła. Dziecko w trafiło do szpitala. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Marta w kiepskim stanie przyszła do mnie do salonu. “Jestem najgorszą matką na świecie. Do niczego się nie nadaje. To wszystko moja wina”. Karolina z kolei nie wysłała na czas mejla potwierdzającego zgłoszenie projektu. Firma straciła kolosalną kwotę. Basia chciała przyoszczędzić na farbie do włosów. Musiałem ściąć na króciutko to, co po eksperymencie zostały pióra zamiast pięknej czupryny. Słyszałem wielokrotnie to stwierdzenie, że “jestem kretynką, która do niczego się nie nadaje”. “Że już lepiej, żebym nic nie wymyślała, bo tylko głupoty potrafię zaproponować”. “Żebym myślenie zostawiła myślącym ludziom”.

2019-06-18 22:01 Więcej...

EKOLOG MISJONARZ

Powiem ci Oskarku, że współczesne chłopy to jak dzieci są. Znasz mnie. Ja mam wyrąbane za zdrowe odżywianie, dietę, fit terroryzm i inne bzdety. U mnie lodówka pełna jest wszystkiego, co niezdrowe, niewegetariańskie, tuczące. Lubię tak żyć: tłusto, mocno imprezowo i alkoholowo. Nigdy tego nie ukrywałam. Wrzucałam na fejbunia zdjęcia, gdy pożeram pizzę XXL. W pracy na stole zawsze miałam jakieś chipsy czy batoniki. No i kawa rozpuszczalna, ponoć największy syf świata.

2019-06-18 22:00 Więcej...

PO CO TERAPIA

Spotykaliśmy się od jakiegoś czasu. Więcej z tego było gadania na telefonie niż rzeczywistego widzenia, ale nie ukrywam, że wszystko działo się bardzo intensywnie. Ja - kobieta z przeszłością, on - mężczyzna po przejściach. Ja w terapii od wielu lat. On psychologa raczej widział tylko na zdjęciu. Ale sam wyszedł z mocnego alkoholizmu. Zwyczajnie pewnego dnia postanowił, że już nigdy nie tknie alkoholu. Bez wszywek, sztabu psychologów, grup wsparcia. Po prostu odstawił. Minęło dwa lata. Nie pije.

2019-06-18 21:58 Więcej...

STRATA BOLI

Kochane Moje, Nie mam swoich dzieci, ale gdyby je miał, to chciałbym im przekazać jedną: że każde nowe, ważne doświadczenie wiąże się z żałobą po czymś, co musieliśmy odpuścić, żeby zrobić miejsce na nowe. Odnoszę wrażenie, że współczesny świat ma jakąś obsesję życia bez trudnych emocji. Mamy być zawsze zadowolenie, uśmiechnięci, przebojowi. Wtedy pasujemy do współczesnego świata.

2019-06-18 21:57 Więcej...

GRANICE

Znasz mnie Oskarynko. Czytam książki psychologiczne. Chodzę na różne warsztaty. I ciągle się szkolę jak być bardziej asertywna, jak stawiać granice, jak komunikować potrzeby. I taka już oświecona się czułam powiem Ci, aż nie pojechałam do mojej siostry. Mieszka na wsi, dwójka dzieci, ciężko z kasą.

2019-06-18 21:56 Więcej...

CZY PORSCHE TO RODZAJ MĘSKI CZY ŻEŃSKI?

Nie przyjmuje facetów. Odkąd mam salon, zawsze zajmowałem się wyłącznie głowami pań. Pewnego dnia zadzwonił do mnie męski głos i poprosił o umówienie terminu. Uprzejmie poinformowałem, że nie. “Każda kwota wchodzi w grę” - odparł. Nie powiem, żeby mnie to nie zaintrygowało i to nie z powodu pieniędzy, bo stawki mam w salonie ustalone od dawna i jawne, tylko ta jego determinacja w głosie. - Panie Oskarze, proszę mi pozwolić wpaść na pięć minut, jak pan będzie sam w salonie i wyjaśnić sprawę.

TWÓRZ KOCHANA TWÓRZ

Ciągle różne poradniki i mądre głowy radzą nam, by być blisko siebie, by wsłuchiwać się w swoje emocje, by nie uciekać od siebie. Tylko ja, czytając takie porady, miałem w głowie tylko jedno pytanie: ale kurwa jak to zrobić? Bo teoretycznie mądry jest każdy. Ale jak zacząłem dopytywać, no nagle ci wielcy oświeceni okazywali się równie zagubieni jak ja. I zacząłem szukać odpowiedzi w sobie. Kiedy mam kontakt z własnymi emocjami? Bo gdy ryzykuję, gdy boję się ośmieszenia, gdy nie wiem, co się wydarzy. Czyli gdy tworzę. Gdy pozwalam sobie być twórczym. Dla kogoś to mogą być lekcje śpiewu. Dla kogoś innego warsztaty ceramiczne. Dla mnie tym kanałem dostępu do siebie okazało się malastwo. Umówiłem się na lekcje do Łucji Kłańskiej-Kanarek, artystki, którą uwielbiam i wielbię. I się zaczęło.

HRABINA I KLIPSY

Historia ma już trochę lat. Pewnie tyle, ile minęło od czasu, gdy pracowałem w okolicach krakowskiej Dzielnicy Czerwonych Latarni. Czyli z dziesięć. Ale opowieść ta przyszła do mnie całkiem niedawno, bo odwiedziła mnie stała klientka, prawdziwa hrabina, której tytułem spadku w owej dzielnicy trafiła się całkiem spora kamienica. Hrabina wyćwiczyła w sobie nawyk niezauważania mocno roznegliżowanych panienek, których praca nie wymagała ani jakiegoś wielkiego intelektualnego zaangażowania. A to dla hrabiny było kluczowe. Organizowała więc w swym pięknym wielometrowym mieszkania sobotnie spotkania kulturalne, na których zaproszeni goście omawiali najnowsze spektakle, wydane powieści czy wydarzenia historyczne.

2019-06-18 21:51 Więcej...

PIEKĄCA ZEMSTA

Nie będę Oskarku ukrywać, że wyczytałam to w internecie. Myślałam, że jakieś jaja, ktoś tak wymyślił. Była to historia kobiety, która podejrzewała męża o zdradę, bo znalazła u niego prezerwatywy a oni nie używali. Brała tabletki. A że była pielęgniarką i potrafiła obsługiwać igły i strzykawki, to wstrzyknęła jakiegoś piekącego sosu do tych prezerwatyw.

2019-06-18 21:50 Więcej...

DZIEŃ MATKI

Kochane Moje, Wiem, wiem, co mi powiecie. Że wasza matka to to i tamto, że wredna, że się miesza, że wtrąca. Znam miliony trudnych historii. Zresztą moja relacja z mamą też do łatwych nie należała. A mimo to, gdy zmarła, to mnie rozwaliło zupełnie. Posypałem się na małe kawałeczki. Bo trudno jest, gdy w tej realnej mamie mało jest tej prawdziwej mamy. Dzień Matki to dla mnie czas na przyglądanie się temu, ile mam pustych pudełeczek w sobie, które zapewne byłyby pełne, gdyby ona była. Gdyby ....

2019-06-18 21:50 Więcej...

Zazdrość

Pamiętasz mnie Oskar. Od zawsze byłam gruba. Moje dzieciństwo, potem liceum i studia - zawsze z drożdżówką w rękach i nutellą w lodówce. Wyszłam za mąż za mężczyznę, który też uwielbiał jeść. I tak sobie razem tyliśmy. I pewnie byśmy dalej tyli, gdybym nie odkryła, że mnie zdradza z taką chudą zdzirą, że kości jej było widać. Jak się kapnęłam, bo zostawił kiedyś telefon i dostał od niej fotki, to wpadłam w szał. Wiesz, może gdyby ona była chociaż trochę do mnie podobna. Ale zupełne przeciwieństwo. Nasz seks to nigdy nie był szał. Najczęściej siedzieliśmy sobie, jedliśmy pizzę i oglądali film. W dresikach. I jakoś robiło się czule. Krótko. Często jeszcze na górze miałam bluzę od dresu. Wydawało mi się, że obojgu nam to odpowiada. Okazało się, że mojemu ex tylko połowicznie. Tzn odpowiadało mu ze mną tak a z inną - inaczej. Odkrycie mnie załamało.

2019-06-18 21:48 Więcej...

Być blisko siebie

Kochani, chce Wam napisać o czymś bardzo osobistym. Nie podam szczegółów, ale potrzebuje Wam opowiedzieć, co się wydarzało wokół tego czegoś osobistego. Otóż odkryłem, jak bardzo trudno być blisko siebie, gdy coś trudnego nas spotyka w życiu. Że jesteśmy od dziecka uczeni odcinać się od tego, co trudne. Zamrażać. Żeby nie czuć. Żeby się oddalić. Bycie blisko siebie oznacza rozsypanie się. Ja czuję się jakbym rozpadał się na małe kawałeczki. Jakbym wszystko, co do tej pory miało sens, nagle ten sens straciło. Zapadamy się. A w tle głowy krzyczą do nas obowiązki i zobowiązania, że nie wolno, że nie teraz. Przypominają nam się liczne spotkania, sprawy do załatwienia, telefony do oddzwonienia. Świat szaleje, żeby unieważnić nasze potrzeby. I najczęściej w tym momencie mylimy pilne z ważnym. Tylko że jak coś w nas jest naprawdę ważne, to się upomni o tę ważność.

DOM

Dla wielu ludzi dom to jakaś przystań, opoka, bezpieczne miejsce. Kupują tony świeczek, obrazki na scianach wieszają, ciepłe słitasne kocyki w każdym kącie zwijają. Tam jest bezpiecznie. Ciepło. Przyjemnie.

2019-06-18 21:46 Więcej...

GDY TRUDNO

Mój wczorajszy tekst o urlopie wywołał lawinę reakcji. Dostałem mnóstwo informacji na prywatny komunikator. Trochę komentarzy pod postem. I taka myśl mi przyszła do głowy, że to trochę tak z tym moim pisaniem jest, że jak opiszę swój stan, swoją zmianę lub coś, co przynosi wstyd, to dużo czytelników ma takie poczucie ulgi, że skoro oni mają podobnie, to z nimi wszystko ok.

2019-06-18 21:45 Więcej...

ODZIEŻ EREKCYJNA

- Oski, to jest hit. Ta majówka to serio był hit. Na święta wielkanocne pojechaliśmy na narty więc uznaliśmy z mężem, że majówkę spędzimy u teściów. Mają dużą parcelę pod Radomiem. Mąż ma dwie siostry i w takim oto uroczym gronie zapowiadały się nadchodzące dni. Byłam nastawiona na nudę, grilla i rozkminy o wyższości diety bezlaktozowej nad bezglutenową. Ale wychodząc z pracy, a pracuję w pewnym wydawnictwie, napotkałam pewną autorkę, która od lat dla nas piszę. “Pani Aniu niechże mi pani pozbiera jakieś ciekawe teksty o Polsce”.

PAPIEROS I ŁAWECZKA

Czytałam Pana teksty, Panie Oskarze i ciągle miałam taką myśl, czemu tego, co Pan młody w porównaniu do mnie człowiek, wie, ja nie wiedziałam w Pana wieku. Złościłam się na siebie, swoją naiwność i głupotę. Na lata zmarnowane z alkoholikiem, nie lubiła siebie, która widziała, że to małżeństwo ją niszczy i dzieci, a mimo to nie miała siły odejść. Ile razy słyszałam wyzwiska i słowa pogardy, kuliłam się w sobie. Było mi żal samej siebie a mimo to tkwiłam w tym chorym układzie.

URLOP DO SIEBIE

Im więcej mam lat, tym większy zyskuje dostęp do samego siebie i odwagę do rozpoznawania własnych potrzeb. Nauczyłem się już nazywać, co czuję, definiować, czego potrzebuję i tak o tym mówić, by jednocześnie komunikować to światu i nie rościć sobie prawa do tego, by ktoś je spełniał. Tak teraz mam. Ale to była długa droga. Największą zmianą, jaką u siebie zauważam, jest ograniczenie działania. Kiedyś wszędzie było mnie pełno. Potrzebowałem błyszczeć. Być na każdej imprezie najchętniej w roli gwiazdy. Jeździć do kurortów. Błyszczeć. Potrzebowałem drogich knajp, wymyślnych drinków.

2019-06-18 21:40 Więcej...

KOT ZDRADZI WSZYSTKO

- Oskar u nas w święta był sajgon. Nooo powiem Ci, że świat mi się zawalił. Moi rodzice byli zawsze dla mnie autorytetem. Świętością. I przed świętami mama znalazła u mnie w pokoju marihuanę. Podpalam sobie zioło od czasu do czasu. Matka załamała ręce, że od razu narkomanka ze mnie, że od tego się zaczyna a na heroinie skończy. Że jak mogłam ją tak zawieźć. Takie porządne dziecko było. - Klasyka

GDY SWIĘTA BOLĄ

 Oskarku proszę cię napisz o tym. O tych, dla których święta sa trudne, bo przypominają te nieudane z dzieciństwa. Dla mnie święta to pijana mama i tata, który próbuje sklecić normalność. Mama śpi a tata płaci sąsiadce z dołu za domową sałatkę jarzynową i własnoręcznie zrobione śledzie. Myślałam, że tylko ja tak mam. A tu koleżanka z pracy też przed świetami jakaś napieta dziwnie. Pytam, co jest, a ona, że te święta, że koszmar, że trudne wspomnienia. Bo święta Oskarku to dla wielu polskich rodzin okazja do wypicia, do wyżycia się na najbliższych, do złośliwości, przytyków, dramatów. Dlaczego nikt o tym głosno nie mówi. Może chociaż ty powiesz to głośno: święta są trudne dla niektorych. Bo mówiąc o “rodzinnych świętach” tacy jak ja uświadamiają sobie, ile stracilil przez porąbane domy, pogwatwane losy, poranione ego.

GDY BABCIA MOŻE

- Babcia przyjechała Oskar do mnie na święta. Tzn do mojego domu rodzinnego. Znasz mnie. Kompletnie zakręcona jestem na punkcie siłowni, bycia fit i jeszcze do tego weganką. Wiedziałam, która siłka jest otwarta w pobliżu domu rodziców. Bałam się tylko komentarzy babci, żebym “mięsko zjadła a ziemniaczki zostawiła”, że chyba oszalałam z tymi ćwiczeniami, że kto to widział, żeby dziewczyna taką łapę miała.

2019-06-18 21:38 Więcej...

KOMENTARZE

- Oskar wiesz ja już trochę miałam dość innych w moim życiu. Tej powtarzalności scenariusza na każdej imprezie, dróg, którymi szły złośliwości, no i tych rad. Już nie mogę słuchać dobrych rad. - Ej ale to twoi przyjaciele. Zawsze byłaś dumna, że możesz im o wszystkim powiedzieć, że cię wspierają, że dobrze ci życzą. Może to w Tobie coś się zmieniło?

2019-06-18 21:37 Więcej...

MOJE TWOJE

- Oskarynko mam dla ciebie takie duże odrycie, które wczoraj poczyniłam. Bo przeczytałam gdzieś, że wszystko, co mówimy o innych, tak naprawde mówimy o sobie, tylko przenosimy własne emocje na drugie osoby. Bo tak jest łatwiej. Bo dzięki temu, że wydaje nam się, że to koleżanka ma ktopot z zazdrością, własny facet jest agresywny czy sąsiadka się zanadto rozczula nad sobą, nie musimy patrzeć na swoją zazdrość, agresję czy rozmemłanie. Ale z drugiej strony czasem rzeczywiście ktoś jest zazdrosny, ma kłopot z agresją czy pitoli się ze sobą zanadto. I tak ciągle w głowie mi to chlupotało: po czym poznać, czy to moje emocje przeniesione na innych, czy raczej umiejętność zobaczenia emocji innych i zwyczajnego chronienia siebie. - Jakoś nigdy o tym tak nie pomyślałem wiesz?

2019-06-18 21:36 Więcej...

SEKSUALIZACJA MŁODZIEŻY I AGRESJA

- Mój mąż Oskar to jest spokojny człowiek. Czasem to wręcz myślę, że za spokojny. Tyle lat razem ale nigdy na mnie, ani na dzieci głosu nie podniósł. Nigdy nawet “cholera” w jego głosie nie usłyszałam. Wiele lat pracował z młodzieżą, szczególnie taką trudną, i był ogromnie szanowany nawet przez takich bandziorów. My mieszkamy w bloku, tutaj obok ciebie. I w niedzielę, wczoraj znaczy się, siedzimy sobie w domu, leje jak z cebra, a spod bloku przez megafon co dwie-trzy sekundy grzmi głos: "Zbieramy podpisy przeciwko seksualizacji dzieci.

KOCHANA MOJA

Dzisiejsze życzenia piszę w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Do każdej z Was. Z jednym przesłaniem: “Nic nie musisz. Serio. Nic nie musisz. Zanim zabierzesz się za okna, pasztety, sraty pierdaty, uświadom sobie to. Proszę Cię. Usiądź na chwilę i zastanów się, ile rzeczy robisz, bo chcesz i serio wierzę, że możesz widzieć siebie w czystym domu. I wtedy spoko, leć na fulla, chuchaj na szyby, by mazi nie było. Ale tylko pod warunkiem, że ten chuch jest Twoim chuchem a nie testem Twojej teściowej, który musisz zdać przy jej wizycie. Masz już pewnie naście albo dziesiąt lat, a może nadal przy okazji świątecznej ramy wchodzisz w rolę małej dziewczynki, która musi zasłużyć na szacunek, uznanie i miłość. Heloł, nie jesteś już małą dziewczynką. Tzn możesz nią sobie być, pod warunkiem że sama sobie tą rolę wybierzesz. Ale nie dlatego, że to cholerne społeczeństwo, teściowe, mężowie i koleżanki z pracy licytują się, która doczyszczała kamień w kiblu szczoteczką do zębów.

2019-06-18 21:33 Więcej...

KOLEGA SYNA

- Oskar zrób mi kawę a jakbyś coś mocniejszego miał, to do niej wlej, bo muszę dojść do siebie po tym, co się wczoraj wydarzyło u mnie w domu. Słuchaj, mój dorosły już syn przyjechał do nas na obiad. Zapytał, czy może wpaść ze znajomymi. U nas dom otwarty jest więc nawet się ucieszyłam, że poznam znajomych syna. Przyjechali w piątkę. Dwóch chłopaków, dwie dziewczyny no i nasz Kacper.

2019-06-18 21:32 Więcej...

SPRZĄTANIOWY SMUTEK

- Wie Pan Panie Oskarze, ten czas teraz przed świętami to trudny jest? - Ale że co? Obsesja mycia okien i sprzątania Panią przeraża, Pani Halinko? - Nie. Raczej to, co się po niej wydarza. A raczej nim. Znaczy się sprzątaniu. - A co się wydarza? Robi się czysto.

NIEODPOWIEDNI NARZECZONY

 Oskar takiej historii to jeszcze nie miałeś. Co odwalił mój stary, to już przechodzi wszelkie pojęcie. Generalnie co tu kryć jestem typową “córeczką tatusia”. Księżniczką. Jedynaczką. Ojciec cały wolny czas spędział ze mną. Woził na angielski, tenisa, judo. Miałam być mistrzynią świata. No i od zawsze słyszałam, że jestem najpiękniejsza. W liceum co jakiegoś adoratora spotykałam, to ojciec mu znajdował wady. Ten za głupi. Za niski. Za mało inteligentny. “Skarbie stać cię na kogoś lepszego” - ciągle słyszałam. Na studiach poznałam Marka i od samego początku chciałam chronić nasz związek przed ojcem. Nie przyznawałam się, że kogoś mam. Marka zapisałam w telefonie jako “Agnieszkę”.

TORT BEZOWY

Pojechałam taksówką odebrać tort. Wsiadłam i mówię, że do cukierni. Że urodziny. Tort. Synuś. Taksówkarz się rozgadał. Jakie to dzieci są ważne. Że sam ma trójkę: dwóch chłopców i jedną Zuzię. Najchwalił się dzieci a potem lekko podkurzał tymi, co dzieci mieć nie chcą: “pani, mnie to szlag jasny trafia, jak widzę tych wymuskanych młodziaków i te wypindrzone lafiryndy, które tylko o karierach myślą. Takich jak ja czy pani, co dzieci mają i dla dzieci się starają, to mniejszość jest. Ja pani to ledwo żyje przy tej trójce. Nawet jak są rozgrywki Ligii Mistrzów, to dzieciory mnie obłapiają. Ale sama pani wie najlepiej, tego rodzicielskiego uczucia nie zrozumie zarozumiały biznesmen czy blond paniusia.

2019-06-18 21:28 Więcej...

GDY MIŁOŚĆ SIĘ WYDARZA

Wiesz Oskarku ja tyle robiłam, żeby znaleźć tego jedynego. Miałam profile na chyba wszystkich profilach randkowych. Siłka trzy razy w tygodniu. Paznokcie. Ciuchy. Full inwestycja. Wieczory pisałam z różnymi facetami w nadziei, że wyłowię tego jedynego. I wiesz co, pewnego dnia poczułam się bardzo zmęczona. Po prostu zmęczona. Sobą. Swoimi staraniami. Swoim marzeniem o szczęśliwym życiu przy boku tego jedynego, który mnie zrozumie, wesprze, przytuli pod kocykiem. Machnęłam ręką. Odpuściłam. Zaczęłam robić to, o czym zawsze marzyłam. Pisać. Spotykalam różnych ludzi i słuchałam, by opisać ich historie.

WIOSENNE ŚWIĘTA

Kochane Moje, Te święta przypadają na czas wiosny, czasu odnowy i wzrostu. My spędzamy je razem w domu. Mam obsesje na punkcie odjechanych zajęcy, pojechanych pisanek, koszyczka i całego tego odradzającego rytuału. Już widzę falę oszczerców, że jaki ze mnie katolik. Że to, że tamto. Kochane, życzę Wam na te święta, byście wszelkie fale oszczerstw i dziwnych komentarzy, które gdzieś po drodze życia Was spotykają, posprzątały na wiosnę. Potraktujcie ten nadchodzący świąteczny czas jako przestrzeń na to, co wasze.

NIE POWIEM OJCU

- Nasza historia Oskar idealnie nadaje się do Twoich opowieści z cyklu “gdyby nie fakt, że mi się przydarzyła, w życiu bym w nią nie uwierzyła”. Było tak. Nasi dwaj synowie już dorośli. Myśmy z Ryśkiem w sumie czuli się razem szczęśliwi i niby wszystko było ok, ale wiesz brakowało tej młodzieńczej namiętności. Bardzo brakowało. No i wymyśliliśmy, że sobie pojedziemy na warszaty dla par. Ale że trochę się wstydziliśmy, to wybraliśmy taki na drugim końcu Polski. Pięć dni o tantrze, seksualności ale też fantazjach erotycznych. Wiesz, tyle lat z jednym chłopem, a nigdy nie miałam odwagi mu się przyznać, że uwielbiałam fantazję o prostytutkach.

2019-06-18 21:24 Więcej...

WY SIĘ ZNACIE?

- Mam dzisiaj dla ciebie historię niemożliwą. A jednak prawdziwą. Moja koleżanka z grupy na studiach dorabiała sobie .... no jakby to rzecz ... na dyskretnych spotkaniach z dużo starszymi mężczyznami. Przy czym, by zarobić więcej, oferowała wszelkie nietypowe usługi, takie spełnianie fantazji w stylu “zrobię z toba wszystko to, o czym zawsze marzyłeś”. No i robiła. Ale w dniu 23 urodzin, które spędziła ze swoim porządnym chłopcem, postanowiła zerwać z nader intratnym źródłem zarobku. Zwłaszcza że w święta miała poznać rodziców chłopaka.

2019-06-18 21:24 Więcej...

PUSTKA

Pustka musi przyjść. To nieuniknione, gdy chcesz zostawić stare i zrobić miejsce na nowe: nowy związek, nowy biznes, nowe decyzje. Musi być taki moment, gdy chłopiec przestaje być chłopcem a jeszcze nie jest mężczyzną. Gdy dziewczynka przechodzi w kobiecość. Żeby to się stało i w pełni zaistniało, musi się pożegnać zarówno z tym dobrym, co niosła niedojrzałość, jak i z tym trudnym. Zrobić ostre cięcie. Inaczej mamy piędziesięcioletnie dziewczynki i siwych Piotrusiów Panów.

2019-06-18 21:23 Więcej...

TEST CIĄŻOWY

Siedzę na ławce nad Wisłą. Palę papierosa. Obok dwie dziewczyny w wieku dwadzieścia parę. Długi blond włos. Długa sztuczka rzęs. Długie sztuczne paznokcie. Po kilku podsłuchanych zdaniach wiedziałem, że nie skończy się na jednym papierosie. Musiałem dosłuchać tą historię do końca.

2019-06-18 21:21 Więcej...

POMYLONE UROKI

- Wiesz, gdyby to mi się nie zdarzyło, to bym w życiu nie uwierzyła. Ale życie proponuje nam czasem mega zaskakujące scenariusze. Otóż ja jestem wiedźma. Szamanka taką. I jestem na facebooku na takiej zamkniętej grupie dla takich jak ja. Odczyniamy uroki. Pomagamy sobie w życiowych kłopotach. - Ej to fajnie się bawicie.

2019-06-18 21:20 Więcej...

LUSTRZANY HEJT

Kochane Moje, przyszła wiosna i się zaczęło. Pogrom dosłownie się zaczął. Masowe krytykowanie samych siebie, nienawidzenie swojego ciała i fala złości na jego poszczególne części. Jak was czasem słucham, to mam wrażenie, że ten internetowy hejt jest niczym w porównaniu do tego, co mówicie do samych siebie. Do swoich odbić w lustrze. Bo swoich ud, gdy zeszłoroczne dzinsy są przyciasne. Brzucha - gdy coś wystaje ponad pasek. Twarzy - gdy widać na niej zmęczenie i nieprzespane noce.

2019-06-18 21:19 Więcej...

NAWIS EKSTAZY

- Oski, jak ja w ciąży przytyłam. Masakra. Dwadzieścia osiem kilo. Rozstępy. Piersi jak dynie. Byłam przerażona. I przekonana, że mój mąż nie będzie chciał nie tylko, że seksu, ale w ogóle mnie tknąć. Naczytałam się w internecie, jak to faceci tłumami walą do agencji towarzyskich, bo żona po porodzie to dobra żona i matka, ale marna kochanka. Nooo sama nie mogłam na siebie pod prysznicem patrzeć.

2019-06-18 21:18 Więcej...

CHUSTECZKI DO DEMAKIJAŻU

Monika wpadła z pełnym makijażem. Była ósma rano, a makijaż zdecydowanie wczorajszy. Gdy ją zobaczyłem, zamarłem. Nic tak nie obciąża skóry tak tapeta zostawiona na noc. Ochrzaniłem, że po co tyle hajsu na drogie kremy, jak podstawowych zasad higieny nie spełnia. Że szkoda jej pięknej twarzy i zdrowych póki co włosów na takie zabójcze eksperymenty. Że rzęsy po to się przylepia, żeby je na noc odlepić. Bo to obciąża te naturalne. Że ważne jest doczyszczanie rzęs, bo jak laski tak byle jak robią, to zdarza się, że nagrzeździ się tam pleśń. Albo narodzą małe, białe robaczki. Włosy też przesuszone na potęgę miała. Tony lakieru i pianki. Końcówki zmasakrowane prostownicą. Nałożyłem preperat silnie odżywiający i na chwilę wyszedłem z salonu. Miałem do załatwienia jeden telefon a Monika z maską i tak miała siedzieć piętnaście minut.

DERMATOLOG U FRYZJERA

Pani Wanda zamówiła wizytę telefonicznie. Była polecona przez moją zaprzyjaźnioną od wielu lat klientkę, panią Łucję. Umówiliśmy się na maj, ale zapytała, czy może na chwilkę wpaść, jak będzie przechodziła. Zdziwiłem się, bo w sumie pierwszy raz mnie ktoś o coś takiego prosił, ale byłem tak zabiegany, że powiedziałem: tak. Przyszła na wizytę mojej stałej klientki, niby dla towarzystwa. Ale widzę, że siedzi na fotelu i bacznie się rozgląda, co robię i jak. W końcu Łucja nie wytrzymała: - Wanda, weź ty mu prawdę powiedz, bo ja zaraz nie wytrzymam. Znam Oskara tyle lat, a jak kretynka się teraz czuję. Jakiś cyrk odprawiamy.

CHANEL DLA KOTEŁA

Jestem Oskar. Oskar Bachoń. I nic na to nie poradzę. Po prostu brzydzi mnie wiele rzeczy. To obsesja. Próbowałem w nią walczyć. Coś zrobić. Bez szans. Nie jeźdżę tramwajami. Salon sprzątam non stop. Dezynfekuje kibel po każdej klientce. Sterylizacja przyrządów do włosów to już amok. Obsesja sprzątania i czystości towarzyszy mi od zawsze. To taka tęsknota za tym, żeby było idealnie. Czyściutko. Śliczniie. Odkąd pamiętam, przywiązywałem ogromną uwagę do estetyki. Dbania o detale.

KOŃSKI SCENARIUSZ

- Oskar, ja kocham konie. Od dzieciństwa marzyłam o tym, by jeździć konno ale moja nadopiekuńcza matka uważała, że to zbyt niebezpieczne. A tata, że to niekobiece i że wszystkie dziewczynki, które jeźdżą konno, rosną na babochłopów. Dorosłam. I oczywiście zakochałam się w chłopaku, który jeździł konno. Startował w jakiś zawodach. Jak zobaczyłam jego zdjęcia w konnych spodniach, czapsach i z bacikiem, to wiedziałam, że to mężczyzna mojego życia. Na każdej randce opowiadał o koniach. Kochał je całym sercem. I postanowiliśmy, że nasz pierwszy raz będzie miał miejsce w zamku przy pewnej bardzo znanej stadninie. Łukasz wynajął nam apartament a mnie zamówił lekcje u jego przyjaciela, jakiegoś świetnego jeźdźca.

MISTRZ YODA

- o był taki dzień, w którym jedynym wyjściem było dolanie wódku do kawy. Kurwa, serio stary miałam dość. Siedziałam w kuchni, paliłam fajkę mimo że obiecywałam sobie milion razy, że w domu przy dzieciach nie palę. Wszedł mój siedemnastoletni syn: “co jest matka?”. “Nic” - odburknęłam. Co miałam gówniarzowi mówić o ciągłych awanturach z jego ojcem, o tym, że miałam sie odchudzać a w nocy wyżarłam młodszemu czekoladowe “Lionsy”. Próbuję schudnąć, zmienić robotę, zabrać się za siebie, za życie. Ciągle jakieś sraty warszaty. Nawet trzy razy terapię zaczynałam, ale kończyłam po kilku spotkaniach. To terapeutka mi nie odpowiadała. To zapominałam terminu. Bo ciągle “coś”. Nie wiedziałam, czy mam się rozwieść, czy walczyć o to małżeństwo. Oskar, no generalnie to mocno pogubiłam się w życiu.

2019-06-18 21:08 Więcej...

JĘZYK MIŁOŚCI

- Mama mnie kochała. Biciem. Tata mnie kochał. Krzykiem. Czułam wiesz, że coś jest nie tak. Pytałam koleżanek w szkole. W ich domach też tak wyglądała miłość. Mama, gdy wyciągała kabel, dodawała: “to dla twojego dobra, żebyś na ludzi wyszła”. Ojciec się darł, że “sobie flaki wypruwa, żebym wszystko miała, że kocha nas i chce dla nas jak najlepiej, a my co?”. - Znam te historie, to oczywistość PRLu.

2019-06-18 21:07 Więcej...

GDY WSZYSTKO POZA DETALEM SIĘ ZGADZA

- Oskar, wczoraj spotkałam go z żoną w Ikei. Jesteśmy razem od trzech lat. On sporo wyjeżdża służbowo i zawsze mnie bierze. Jest prezesem więc nic go nie rozlicza, czy pokój, który bierze, to jedynka, czy dwójka. Zresztą w tych lepsiejszych hotelach już nas znali. Po prostu braliśmy apartamenty. Mówił, że kocha tylko mnie. Że z żoną jest, bo w jego rodzinie nie ma rozwodów. No i dwójka dzieci. Wiesz, ja całe te trzy lata czułam nad nią taką wyższość. Że to mnie pożąda. Że mną sypia. Że jest z nią z litości. Ale nigdy jej nie widziałam. Ona jest taka sierota boża, że nawet facebooka nie ma. Tylko dom i dzieci. Kura domowa. Tak o niej opowiadał. Zresztą musiała być kompletnie głupia, żeby się nie zorientować, że on kogoś ma. Ja specjalnie psikałam mu moimi perfumami brudne koszule, zostawiałam ślady szminki. A poza tym kobieta chyba czuję, że mąż jej nie kocha i nie chce z nią sypiać. Bo twierdził, że ostatni raz sypiali kilka lat temu i z tego seksu mają drugiego syna. Młody ma gdzieś pięć, sześć lat. Ciągle mi jego zdjęcia pokazywał. Ale wiesz, święta sama. Walentynki sama. Jego urodziny sama. No i chciałam mieć z nim dziecko. On, że też, że marzy, żebyśmy byli razem. No ale jakoś rozwodzić się nie rozwodził.

SPRAWY SŁUŻBOWE

- Więc było tak Oskarze. Powiedziałam szefowi, że jestem w biurze. Bo wszystko miałam w kompie i wydrukach. Więc sobie przygotowałam wydruki i gadałam z szefem. - Nie mogłaś mu prawdy powiedzieć?

RYK MĘSKOŚCI

- Głupio Oskar przyznać, ale dobra, chłop mnie zabije ale muszę Ci to opowiedzieć. Bo mój Maruś zawsze taki cichutki był. W życiu nie słyszałam, żeby przeklął albo krzyknął. Ale Maruś ma pewien fizjologiczny problem. Jest potwornie owłosiony. Próbowaliśmy usuwać to domowymi sposobami, ale niestety bez szans. Testosteron poszalał. I umówiłam Marusia do znajomej kosmetyczki na depilację. Poszłam z nim. Najpierw okazało się, że trzeba przyciąć włosy przy penisie, bo były za długie. Chwyciła mu Wacka do ręki i ciach ciach zaczyna obcinać. Wacek rośnie. Maruś czerwienieje. Ja nie wiem, co robić.

2019-06-18 21:03 Więcej...

ZABAWY NASTOLATEK

- Oskar, gdy opisałeś kupę na ścianach salonu, to wydawało mi się to szczytem obrzydliwości. Opowiedziałam koleżance, która ma trzech nastolatków w domu. Dwóch dorastających chłopaków i dziewczynę. Czekałam na opowieść o starych kanapkach w plecaku, brudnych skarpetkach. Ale nie to, co ona opowiedziała.

SEN O DZIECIŃSTWIE

- Wiesz Oskarynko tu nie ma co się licytować. Każdy z nas pewnie przeżył jakiś koszmar w dzieciństwie. Nie można porównywać. Ale wiesz, to zdanie blokowało mnie przez lata. Bo myślałam sobie, że ok, moje dzieciństwo było trudne ale to nic w porównaniu z katowanymi czy molestowanymi dziećmi. Mnie nikt nie prał. Czasem matka mnie w twarz walnęła. Tyle. Ojciec też mnie nie molestował. Ot, komentował wulgarnie i do wszystkich moje rosnące piersi i włosy pod pachami. Wyśmiewali się z kolegami, co to mogą ze mną chłopaki robić. Normalność w PRLowskim ślaskim miasteczku. Ale przyszedł do mnie ten temat w śnie.

GASLIGHTING

- Wiesz Kochany Oskarku to ja już bym wolała czasem, żeby mnie uderzył, żeby mnie “kurwą” czy “dziwką” wyzwał. Wtedy byłoby mi łatwiej, bo to jawna przemoc. Wtedy bym koleżankom mogła powiedzieć, że mnie leje i wyzywa. A on nigdy nawet głosu nie podniósł. Tylko szeptał, żebym się zastanowiła, bo “każdy normalny człowiek na moim miejscu by nie kupił tego bagażnika”. “Żebym myślała, bo myślenie nie boli”. Gdy byliśmy razem w jakimś miejscu i potem opowiadałam o tym komuś, to on zawsze mnie poprawiał. A potem tak protekcjonalnie komentował: “skarbie, myśmy na pewno na tych samych wakacjach byli? Bo prawda jest zupełnie inna niż ty mówisz. Może już lepiej nic nie mów”.

2019-06-18 20:54 Więcej...

KOPARENTING

- Gośka Ty? W ciąży? Przecież ty chłopa nie masz? - nie wytrzymałem. Z Małgochą znamy się tyle lat, że mogłem sobie pozwolić na taką poufałość. Bo ona nigdy z żadnym chłopem nie była. - Noooo, w piątym miesiącu. - Kim jest ojciec, dawaj szczegóły - czekałem na jakąś romantyczną opowieść, na seks przy zachodzie słońca, kolacje z gadaniem do rana. - Ojciec dziecka ma krew ARhplus, jest zdrowy, ma czterdzieści lat i pracuje jako prawnik w korporacji.

2019-06-18 20:50 Więcej...

KOTEŁY NA STRACHY

Każdy ma swoje fobie. Moje wiążą się z mieszkaniami. Poprzednie kojarzyło mi się z jakimś koszmarem. Nie lubiłem do niego wracać. Teraz, gdy mieszkamy w tym nowym, też na początku odpalały mi się różne stare historie. No i pewnego dnia zamieszkały z nami koty: Martynka i Dorotka. To koteły niewychodzące. Ostatnio obudziłem się rano i patrzyłem, jak się ze sobą bawią. Jak poza sobą i nami świata nie widzą. I dotarło do mnie, że one w sumie innego świata nigdy mieć nie będą. Że nasze mieszkanie już do końca ich życia jest ich światem. Chyba że zmienimy mieszkanie. To odkrycie mną wstrząsnęło. Dorotka i Martynka nie mają wyboru. To my, ich właściciele, stoimy za ich wyborami. Za tym, co zjedzą i gdzie będą mieszkać. Moje fobie to mój świat. Do tej pory obowiązujący. Przepracowywany na kolejnych sesjach terapeutycznym. Różnica między mną a kocimi panienkami jest taka, że ja mam wybór. Ja mogę coś zrobić z tym, jak świat w mojej głowie jest poukładany, z jakich kawałków się składa i jaką atmosferę buduje. Na razie budował horror.

KUPA

Są tematy, o których nie chcę pisać. Sprawę po kilki akcjach rozwiązałem w sposób prosty. Toaleta w moim salonie nie wyłącznie dla moich klientek. Dbam o nią obsesyjnie. Po każdej pani dezynfekuje muszlę. Są pachnące mydełka i świeczki. Są tampony. Jest czysto i pachnie. I jest intymnie. Tak jak w całym salonie. Nie chciałem o tym pisać, ale napiszę. Z lojalności dla moich kolegów i koleżanek po fachu. Po to już przechodzi ludzkie pojęcie. Wczorajsze zdarzenie, która opowiedziała mi koleżanka z zaprzyjaźnionego salonu, rozwaliło system pozytywnie. Ale przypomniało kilka czarnych. dosłownie może brązowych, historii.

2019-06-18 20:49 Więcej...

ZASZCZUTA

- Wiesz Oskar zaszczuć to można każdego. Ja jestem już dorosła, mam swoją kancelarię prawną, dom pod miastem. Ja jestem silna proszę pana. Ja wiem jak się bronić. Ale ciągle gdzieś we mnie tkwi klasyczny syndrom oszusta, że okaże się, że to wszystko: moja pozycja zawodowa, kasa na koncie, to nieprawda. Obudzę się w swoim małym mieszkanku w Nowej Hucie i znowu będe słyszała, że jestem nikim, że nigdy do niczego nie dojdę, że jestem zerem. Że będę leżeć zwinięta w kłębek na łóżku, będę ściskać nogi, żeby nie czuć bólu a ojciec będzie stał nade mną i krzyczał: “nikt takiemu ścierwu jak ty nie uwierzy. Zresztą jak powiesz komukolwiek, to ja opowiem, że sama chciałaś”. Ja mam wtedy siedem, potem osiem, potem dziewięć lat i do głowy mi nie przyjdzie, że nawet jak dziecko by chciało, chociaż ja nigdy nie chciałam, to dorosłemu nie wolno go tknąć.

2019-06-18 20:47 Więcej...

NIE JESTEM ALKOHOLIKEM

- Oskar, ej może temat chlania nie jest śmieszny, ale ja już na poważnie tego nie potrafię widzieć. Mój stary chleje. Na potęgę. Zalewa ryja właściwie codziennie, ale jakbyś mu coś powiedział, to ma jedną odpowiedź. On nie pije. On się delektuje, jest koneserem win a piwo na nerki pije. - Znamy takich

STRACH

- Oskarku, ja się boję. Ciagle się boję. Że sobie nie poradzę. Że zabraknie mi pieniędzy na życie. Że się roztyje. Że sąsiad z klatki na mnie nakrzyczy, bo mój pies skuczy, gdy wychodzę do pracy. Że ... tysiące że każdego dnia. Poszłam do lekarza. Zaproponował leki. Ale wróciłam do domu i bałam sie zażyć te leki. Bo co one ze mną zrobią? - Znam to - Ten strach jest okropny. Obezwładniający. Boję się wejść w nowy związek. Boję się samotności. Boję się puścić dzieci na obóz. Boję się, że jak nie puszczę, to im zepsuje dzieciństwo.

2019-06-18 20:45 Więcej...

UMIERANIE

- Wiesz Oskarku, że w południowo-wschodniej Azji, szczególnie w Indonezji, jeśli chłopak chciał stać się mężczyzną i miał uzyskać zgodę plemienia na małżeństwo i ojcostwo, to musiał udać się na łowy i kogoś zabić. Szamani mawiali, że “bez śmierci nie może być narodzin”. Czytałam o tym u Cambella i ni cholery nie rozumiałam. Po co zabijać niewinne zwierzę, żeby stać się mężczyzną. - Noo faktycznie bez sensu.

2019-06-18 20:44 Więcej...

UPADŁY ANIOŁ

Jestem Oskar. Jeden z wielu Upadłych Aniołów. Kiedyś żyłem w przekonaniu, że jestem Aniołem Idealnym. Wyjątkowym. Latałem nad światem codzienności i zwykłych problemów. Wydawało mi się, że problemy świata typu upierdliwy sąsiad czy śmierdzący autobus mnie nie dotyczyły. Byłem artystą. Kolorowym ptakiem. No i co tu kryc, finansowo też było mega. Latałem tak po knajpach, imprezach, wiecznych balangach ... aż nie pierdolnęło. Ale tak z hukiem. Anioł upadł.

2019-06-18 20:36 Więcej...

MORZE

Uciekłem. Spontanicznie uciekłem nad morze. Od Krakowa. Salonu. Kłopotów. Siedziałem na plaży. Wiało. Było zimno. Pusto. I nagle na tym piasku zacząłem widzieć kolejne postacie, tematy, sprawy. Nie, bez obaw, nie miałem halucynacji. Po prostu usiadłem. Szumiało morze. Wyłączyłem telefon. I zrobiła się przestrzeń na to, na co nie chciałem do tej pory patrzeć. Powoli. Nie spieszyłem się. Wreszcie się nie spieszyłem. I zobaczyłem blok, w którym mieszkam i sytuacje z nim związane. Sąsiadów, w którymi są problemy. Zobaczyłem, jak bardzo kupując to mieszkanie chciałem kupić święty spokój. Jak po święty spokój poszedłem na terapię. Jak pragnienie świętego spokoju zabiera mi ten święty spokój. Bo każdy najmniejszy drobiazg powoduje we mnie panikę, że coś lub ktoś mi ten święty spokój zabierze.

2019-06-18 20:35 Więcej...

PANIKARZ HISTERYK

Wojtek pojechał po koty. A ja od kilku dni jestem w totalnym rozpadzie i histerii. Że sobie nie poradzimy. Że skrzywdzimy te zwierzaki. Że zawiedziemy cudowne osoby, które obdarzyły nas zaufaniem i nam sprzedały nasze koteczki. I już uprzedzam Wasze komentarze. Nic mnie bardziej dzisiaj nie wkurwia niż pocieszenia w stylu “nie przesadzaj, to tylko koty, dasz radę”. Wkurwia mnie to, bo wtedy czuję się niewidzialny, niesłyszany, nieważny. Bo ja się zwyczajnie boję nowej sytuacji i mam do tego prawa. Nikomu nie robię tym krzywdy, a mam potrzebę nazwać swoją histerię, bo ona mnie zdominowała, nie daje mi spać, nie daje mi jeść, nie pozwala się skupić

UROKI

- Oskar ale historia. Muszę ale to muszę ci ją opowiedzieć. Moja siostra jest śliczna, ale bardzo naiwna i zupełnie w siebie nie wierzy. Kompletnie. No i zakochała się na amen w takim palancie, że szkoda gadać. Koleś ją masakrował psychicznie, uwielbiał obnażać jej braki intelektualne czy jej niewiedzę. Kaśka w ogóle tego nie widziała, ale dla mnie i mojej mamy oczywistym było, że gaśnie w oczach. Przestała zabierać głos publicznie, gdy on ja skarcił wzrokiem, to się kuliła w sobie, przestała wierzyć w siebie. - Szkoda dziewczyny

2019-06-18 20:33 Więcej...

MARTYNKA I DOROTKA

Kotełki są z nami już od kilku dni. Jedna bardziej podobna do Wojtka: spokojna, wyważona. Druga jak ja: lękowa histeryczka. Czekałem na nie długo. Dom czekał. I tak jak na nie patrzę, to docierają do mnie pewne prawdy. A może raczej uruchamiają mi się stare traumy. Że dokładnie tak powinno wyglądać dzieciństwo każdego z nas: każdy człowiek powinien czuć się chciany, kochany, wyczekany. Powinien mieć dokładnie jak Dorotka i Martynka bezpieczny dom. I poczucie, że nawet jak zrobią siusiu poza kuwetą, nawet jak nabałaganią w pokoju, nawet jak się zdenerwuję, to i tak są chciane, kochane, wyczekane.

TABLETKA SZCZĘŚCIA

Liczba osób, które ostatnio przyznają się do brania antydepresantów, powoli przeszła punkt krytyczny. To trochę wygląda tak, że przychodzi klientka i na pytanie, czy kawa czarna, czy z mlekiem, mówi: z mlekiem, wiesz ostatnio biorę .... [i tu pada nazwa leku]. Klientki wymieniają się nazwami, doświadczeniami, po czym się tyje, po czym nie. Jakie mają doświadczenia mieszania różnych prochów z alkoholem. Ostatnio, gdy wychodziłem po dniu w salonie do domu, to przyszło mi do glowy jedno zdanie: “świat jednak zwariował”.

PANIKA OGIERA

Ale historia, słuchaj Oskar. Od lat jeżdżę konno. Razem z moją przyjaciółką dużo szkolimy się z w jeździectwie naturalnym. Jeździmy na różne szkolenia. I pewnego dnia zabrałyśmy się na bla bla carze z pewnym kolesiem. Jak wsiadałyśmy do auta, to patrzę, a za kierownicą taki młody kogucik wyżelowany siedzi. My wsiadamy we dwie i najpierw z kolesiem gadka-szmatka. Ale jakoś się nie klei. Gość widać, że dużą część swego życia na siłowni i w knajpach siedzi. Droga była daleka. Więc w pewnym momencie zaczęłyśmy ze sobą same gadać. I Kaśka mnie pyta:

2019-06-18 20:29 Więcej...

OSKARY I LADY GAGA

- Oskarze, ogladałeś tegoroczne Oskary? - Nie, coś ty, spałem. - Ja jakoś nie mogłam zasnąć. Poza tym lubię te kiecki oglądać. No i mieliśmy nadzieje, że na naszego Oskara. Ale nie o tym. Wiesz, odpaliłam oskarową galę na komputerze a sama siedziałam na projektem swojego domu. Jestem architektem z wykształcenia. Ale nigdy nie projektowałam domów. Zawsze wnętrza: tapety, firany, kafelki.

KOT

- Dzisiaj rano czytałam w internecie historię, nie wiem, na ile prawdziwą, o tym, jak laska chciała zakopać ukochanego kota za miastem, włożyła go do pudełka pojechała autobusem. No i ktoś jej tego kota ukradł. - Masakra. Wyobrażasz sobie, co czuł złodziej, gdy odkrył zwłoki kota?

2019-06-18 20:25 Więcej...

ZAUFANIE

Jestem Oskar. Oskar Bachoń. I coraz częściej myślę o sobie nie jako fryzjerze, ale o Słuchaczu Ludzkich Historii. Przez te wiele lat w moim salonie pojawiło się ich setki, jeśli nie tysiące. Były lekkie. Były trudne. Dzisiaj rano obudziłem się i jakoś to do mnie dotarło. Pewnie docierało długo ale w końcu dotarło. Że życiu chyba po prostu trzeba zaufać. Trzeba dać mu się prowadzić. Najwięcej siły słyszę w opowieściach ludzi, którzy ryzykowali. W miłości. W zamykaniu tych relacji, w których miłość się już wypaliła. I w otwieraniu się na nową.

2019-06-18 20:24 Więcej...

DZIEŃ KOBIET

Kobitki Moje Kochane, Za trzy dni Wasze święto. Zrobiło się ciepło. I widzę, słyszę i czuję, że zamiast cieszyć się z wiosny, słońca i dnia kobiet, jesteście w jakiejś zbiorowej histerii. Latacie golić nogi, malować paznokcie u nóg i drastycznie się odchudzać. W Wasze święto chciałabym Wam życzyć czułości dla samych siebie. Kochane, to wy jesteście ważne. Serio. Nie zrzucicie dziesięciu kilo w tydzień. A nawet gdybyście jakimś cudem to zrobiły, to skóra tego łatwo nie przyjmie. Wasze włosy potrzebują wytchnienia od suszarek i prostownic.

2019-06-18 20:23 Więcej...

PIEGOWATA ULGA

- Wiesz Oskarku, dowiedziałam się, że mąż mnie od roku zdradza. Już od jakiegoś czasu się między nami nie układało, ale zrzucałam to na karb jego przepracowania, frustracji ze znalezieniem nowej pracy, kłopotami z hajsem. Nawet mi jakieś jednorazowe romansiki przychodziły do głowy. Ale jakoś mi się nie składało, że to może być regularna współpraca z panią Basią z socjalnego. Zwłaszcza, że ta pani Basia, zwłaszcza jej kompletny brak biustu, stanowił regularny przedmiot dowcipów męskiej części załogi, a przodował w tym mój mąż. Chyba najgłośniej i najdosadniej wymyślał różne historie. Cały czas komentował, jak to by musiało być straszne obudzić się koło takiej Basi i nie wiedzieć, czy się ją przytula z przodu, czy z tyłu. Wymyślał, kto by chciał taką babę, co babą nie jest. Non stop. I w sumie to on nakręcał te historie

2019-06-18 20:22 Więcej...

SZANSA NA ZEMSTĘ

- Oj Oskarku uruchomiłem mi pewną mocną historię. Miałam w podstawówce, a potem w liceum, bo ja z małego miasteczka pochodzę i obie szkoły były w jednym budynku. I ten gość mnie gnębił od czwartej klasy. Chyba wtedy zaczyna się biologia. Gdy mnie odpytywał, to zawsze z komentarzem: “noo 21 gdyby nie to, że muszę Cię skalsyfikować, to bym w ogóle czasu nie tracił na pytanie. Zresztą może od razu Ci pałę wpiszę, bo wiadomo jak to się skończy”. I gnębił mnie pół lekcji, to czym wpisywał jedynkę. - Psychol

TRAUMA

Kochane Moje, Zamilkłem. Wybaczcie. Pisałem Wam ostatnio o zebraniu wspólnoty osiedlowej w wynajętej w szkole sali. Rozwaliło mnie to na maksa. Położyło na łopatki. Traumy tak mają. Siedzą sobie jak przyczajony tygrys, ukryty smok. Zamrożone. Noszone gdzieś z tyłu głowy. Czasem do końca życia. A czasem jakiś drobiazg je uruchomi i wtedy wylewają się jak lawa z uśpionego wulkanu.

2019-06-18 20:19 Więcej...

SPOTKANIE WSPÓLNOTY MIESZKANIOWEJ

Wczoraj miał być zwykły dzień. Poszedłem na spotkanie wspólnoty mieszkaniowej osiedla, na którym mieszkam. Na potrzeby zebrania wynajęli jedną salę w pobliskiej podstawówce. Przyszedłem. Usiadłem w ławce. I mnie ścięło. Ale tak dokumentnie. Poczułem się zerem, nic nie wartym ścierwem, które pięć tysięcy razy się zastanowi, zanim podniesie rękę. Bo podniesienie i powiedzenie czegoś głupiego oznacza poniżenie, ośmieszenie i upokorzenie.

NAKRĘCONA

- Wiesz Oskar nigdy bym nie przypuszczała, że akurat mnie to spotka. Poznałam faceta na portalu randkowym. Pisaliśmy codziennie przez dwa tygodnie. Zaczęliśmy wysyłać sobie zdjęcia. Wiersze. Było tak romantycznie. W końcu się spotkaliśmy. Poszliśmy na długi spacer. Opowiadał mi o sobie, swojej rodzinie, pracy. Był przy tym wiesz taki czyściutki. Jak poszliśmy do restauracji, to przed jedzeniem umył ręce. I zaczęło się mega romantycznie. Przytulaliśmy się. Całowaliśmy. Poznałam jego rodzinę i młodsze rodzeństwo. Dwóch braci i siostra. Wszystko wydawało się takie kolorowe. Aż pewnego dnia parkowałam w centrum handlowym. Zobaczyłam jego auto. Chciałam zadzwonić ale jakoś mnie tknęło. On bardzo lubi kolorowe rzeczy, więc byłam pewna, że wcześniej czy później go spotkam. Zresztą od razu rzuciła mi się w oczy jego pomarańczowa kurtka. Stał w kolejce w aptece. Cichutko stanęłam za nim. Pisał coś na telefonie i nie zwrócił na mnie uwagę. Słyszę a on kupuje uważaj teraz no więc kupuje lek na owsiki, szampon na wszy, krem na grzybice i dwa opakowania prezerwatyw.

2019-06-18 20:09 Więcej...

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA ZMIANĘ?

Zacząłem pisać bloga, by dzielić się z Wami moimi obserwacjami. Tak było na początku. A teraz widzę, że dla niektórych z Was stał się jakimś psychologicznym poradnikiem. Takim fajnym punktem odniesienia. Więc dzisiaj chcę się z Wami podzielić moim doświadczeniem, jeśli chodzi o zmienianie się, a raczej wprowadzanie w życiu zmian. Wiem to i bardzo mocno tego doświadczyłem, że dopóki czułem w sobie jakiś wstyd, to stałem w miejscu. A wstydziłem sie w życiu mnóstwa rzeczy. Wstydziłem się siebie, swoich słabości, swojej męskości, swojej nieoczywistości. A dopóki nasze życie jest zdominowane wstydem, dopóty nie mamy szans na autentyczność i spontaniczność w sobie. Wstyd to strach przed odrzuceniem. To lęk przed oceną. To strach przed wykluczeniem. On sprawiał, że żyłem tak, by nikomu nie podpaść. By wszystkich zadowolić. By każdy mnie lubił. Tak się pogubiłem, że sam nie wiedziałem, który “ja” to prawdziwy Oskar.

WŁAŚCIWA PERSPEKTYWA

- Wiesz Oskar ja jestem mega walczącą feministką. Nic mnie bardziej nie wkurza niż faceci narzucający laskom sposób myślenia, ubierania się czy zachowania. Że niby to niekobiece, gdy dziewczyna przeklina, ma krótkie włosy i pali fajki. Taki patriarchalny świat doprowadza mnie do szału. - Noo wiem, o czym mówisz.

POBUDKA W DOROSŁOŚĆ

- Oskar wiesz, obudziłam się w sobotę rano. Dzieci z mężem na feriach do niedzieli. Jestem sama. I nagle dociera do mnie do zdanie: “jestem sama”. Sama w świecie. Tzn wiesz mam dzieci. Ale dzieci zaraz odejdą z domu. To kwestia kilku lat. Mam męża, ale skąd mam mieć pewność, że zostaniemy razem? Mam ojca, mocno podstarzałego, który jest zgorzkniałym i złośliwym człowiekiem. I każdy z nim kontakt przypomina mi strach przed pasem o czwórkę z matematyki. I strach o matkę, gdy wyzywał ją na całe osiedle od zdzir. Mam matkę w podobnym wieku, co ojciec. Która zawsze musi mi coś wytknąć. A to że dzieci źle wychowuje. Że męża innego powinnam wybrać, bo ten to fajtłapa. Że praca nie ta. Leżałam w łóżku z myślą “jestem sama na tym świecie”.

EKO-SZEFOWA

- Oskar, byłam w nią zapatrzona. Zakochana. Chciałam być taka, jak ona. Wszystkie w biurze chciałyśmy. Mega pewna siebie. Zorganizowana. Przebojowa. Zawsze wiedziała, co chce powiedzieć. Zawsze pończochy i szpilki. Kobieta idealna. - Jak już tak zaczynasz, to dalej będzie gruboooo. - Oj, żebyś wiedział. Bo jako nasza szefowa zarządziła zebranie. Wyglądała bosko i ta jej łatwość mówienie.

2019-06-18 19:57 Więcej...

PIATKOWA PRZYPOWIEŚĆ

Ostatnie dwa tygodnie po tym, co wydarzyło się w Gdańsku, były trudne. Jestem zwyczajnie zmęczony mediami, facebookami, komentarzami. Jeszcze wszystko śmierdzi przez ten cholerny smog i generalnie jest mi źle. Coraz częściej zadaje sobie pytanie, co się dzieje z tym światem, dlaczego ludzie są dla ludzi tacy i w jakim kierunku to zmierza. I przypomniała mi się piękna, stara przypowieść. Dwóch młodych mężczyzn chciało zostać mnichami. Udało się do mistrza na pustelnię. Tam medytowało i oddawało się praktykom duchowym. Pewnego dnia mistrz wezwał ich i piękną kobietę. Poprosił ją, by się rozebrała. Kandydaci na mnichów zmieszali się bardzo.

CZEMU TRAFIAM NA PALANTÓW?

 Oskar, wytłumacz mi proszę, czemu u mnie jest zawsze tak samo? Poznaje gościa, jest mega super. Jestem pewna, że to już ten jedyny. Że wreszcie znalazłam drugą połówkę. A potem, przy bliższym poznaniu okazuje się, że to kompletny palant? Co jeden, to gorszy.  Asiu, ale zobacz. Przecież jak go poznajesz, na samym początku, to na co patrzysz? Czy aby na niego? Czy na to, jak on ciebie widzi? Czy podoba Ci się on? Czy sposób, w jaki na ciebie patrzy? Nie jesteś w stanie poznać człowieka po dwóch randkach czy jednym wspólnym weekendzie. Pewnie, że będzie super, bo oboje pokazuje najlepszą wersje siebie. Ale też oboje dajecie sobie cudowne lustro. Pierwszy seks to zawsze ten moment, gdy czujesz się najpiękniejsza na świecie. Wszystko masz najlepsze, bo z wszystkich kobiet na ziemi i wybrał Ciebie na tę noc. Wszystkie Twoje opowieści są dla niego ciekawe, bo słyszy je po raz pierwszy. I ty jego słyszysz po raz pierwszy.

AKCJA “NA PIESKA”

Umarłem. Po prostu umarłem z wrażenia, jak to przeczytałem. Pewien seks shop w Szczecinie zorganizował akcje charytatywną dla Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Za kupno erotycznego gadżecika z tych wytypowanych do akcji, sklep przeznacza 10 zł na karmę dla zwierząt w schronisku. I tak cały dzień chodzi za mną ten pomysł, że każda forma pomagania jest super. Szczególnie teraz zimą zwierzęta bez naszej pomocy nie przeżyją. Ale równocześnie mój umysł produkuje niesamowitą ilość śmiesznych scenariuszy.

KOCIA OKSYTOCYNA

- Oskarku, wiem, że nie mogę cię poprosić, żebyś to napisał. Ale może mogę ci opowiedzieć, a zrobisz z tym, co chcesz. - Pewnie, dawaj. - Ja byłam od zawsze chorobliwie zazdrosna. Każdemu chłopakowi robiłam piekło z powodu nieodebranego od razu telefonu. Sprawdzałam im smsy, messengery, każde zalajkowane zdjęcie, każdą nową znajomość. Nie dziwię się, że nie dawali rady. Kolejne związki mi się sypały. - Ale zdradził cię ktoś kiedyś?

2019-06-18 19:49 Więcej...

W POSZUKIWANIU SIEBIE

Kochane Moje, Na zewnątrz syf potworny. Smog taki, że lepiej z domu nie wychodzić. Zimno. Śmierdzi. Idziecie do pracy - ciemno. Wracacie do domu - ciemno. Wszyscy wokół zmęczeni, wykończeni, zmarznięci. Sam średnio to znoszę. Ale mam taką myśl na dzisiaj i te nadchodzące dni. Może ściągnijmy na chwile maski społeczne. Przestańmy grać kogokolwiek gramy od lat: grzeczną dziewczynką, bezproblemową szefowa, miłą ekspedientkę. Może na dwa tygodnie puśćmy twardy pas zobowiązań. Zasłońmy się depresją i przez dwa tygodnie zajmijmy się sobą.

GDY WSZYSTKO IDZIE ŹLE

- Oski dzisiaj to już był mega dramat. Nic mi nie szło. Najpierw rani zabrakło mi w sklepie kasy. Pani powiedziała, żebym wzięła zakupy i potem doniosła. W tym czasie wyłączyli mi telefon, bo nie zapłaciłam rachunku. Pożyczyłam gotówkę od sąsiadki ale chciałam sobie życie ułatwić i wszystko na kartę wpłacić. Zamiast od razu gotówkę w sklepie dać. Wpłaciłam we wpłatomacie. Patrzę, nie ma na karcie. Stałam w kolejce w banku pół godziny, żeby złożyć reklamację. Przyjęli ale pieniądze będą z powrotem do 48 godzin. Kurwa, nie miałam jak oddać w sklepie, ani zadzwonić do sklepu, bo telefon też nie działał. Szlag mnie jasny trafił. Usiadłam w samochodzie i chciało mi się płakać. Na zewnątrz lodowato.

ZAZDROŚĆ

- Oskarku, wiem, że nie mogę cię poprosić, żebyś to napisał. Ale może mogę ci opowiedzieć, a zrobisz z tym, co chcesz. - Pewnie, dawaj. - Ja byłam od zawsze chorobliwie zazdrosna. Każdemu chłopakowi robiłam piekło z powodu nieodebranego od razu telefonu. Sprawdzałam im smsy, messengery, każde zalajkowane zdjęcie, każdą nową znajomość. Nie dziwię się, że nie dawali rady. Kolejne związki mi się sypały. - Ale zdradził cię ktoś kiedyś?

2019-06-18 19:45 Więcej...

BABCINE SPOSOBY

- Oskar, te ostatnie święta zapowiadały się na jakiś koszmar. Dziadek się nie odzywał. Na pytanie, co mu jest, mówił: “nic”. Ojciec z matką pokłóceni, więc ten cały czas dogryzał matce. Jak zaczynała jeść, to że jej dupa rośnie. Jak nie jadła, to że potem on będzie musiał zarabiać na jej jedzenie. Koszmar. Matka z kolei złapała focha, że jak tak, to ona w ogóle nic nie tknie, a poza tym - i tu doczepiła się babci - gluten to rak, laktoza to wyzysk zwierząt a cukier to śmierć. Babcia, która przygotowała wigilię, siedziała w milczeniu dłuższą chwilę. Piła czerwone wino i milczała, obserwując stołowy przebieg wydarzeń. W pewnym momencie wstała i powiedziała: “Ja, Janina S., powiem to słowo pierwszy raz w życiu. Jestem wychowana na grzeczną panienkę i nigdy chyba takie słowo nie padło z moich ust, ale właśnie dojrzałam do tego, żeby je powiedzieć. Więc mężu, córko, zięciu, wnuczko - tu zwróciła się do mnie - chociaż ciebie akurat to słowo nie dotyczy, ale jako członek tej rodziny, je usłyszysz. Otóż ... - Co? Pewnie przytoczyła jakąś rzewną historię?

2019-06-18 19:43 Więcej...

BLUE WEEKEND

- Oskarku wczoraj był Blue Monday, najbardziej depresyjny dzień w roku. Ludzie naokoło mnie sypią się na potęgę. Fejsbuki zasypują poradami, jak się nie dac depresji. Żeby jeść orzechy, wychodzić na spacery, mówić o emocjach. Byłam tym zmęczona. Postanowiłam sobie w piątek, wiedząc, że ten cholerny i depresyjny poniedziałek wisi w powietrzu, zrobić se depresyjny weekend. Absolutnie iść za wszystkim, co mi w duszy gra. - Nie bałaś się? - Czego? - Że się rozlecisz na kawałki? Ja bym się bał, że jak puszczę w sobie smutek czy złość, to mnie rozłoży.

2019-06-18 19:42 Więcej...

DOROTKA

Nasza druga koteczka Dorotka to prawdziwie śląska dziołcha z porządnej, śląskiej rodziny. Sprawa w takiej rodziny jest jasna: rządzą kobity. Jest więc Mamuśka, ciepła i troskliwa, ale trzymająca dyscyplinę. Jest babcia. I tak podejrzewam jest od pokoleń. Jak cię uznają za swojego to przetrwasz największą wojnę z bezpiecznym dachem nad głową, pełną miską i ciepłą piersią do przytulenia. Ale nie daj boże takim zaleźć za skórą. Jak to mawia moja przyjaciółka, “lepiej być po ich stronie”. Zasady są jasne: jesteś dobrym, prawym człowiekiem - jesteś “swój chłop”. I w takim domu spędza część swojego dzieciństwa nasza druga koteczka Dorotka. Przytulana, głaskana, kochana. Ale w dyscyplinie porządku i ładu.

2019-06-18 19:38 Więcej...

MARLENKA

Nasza Marlenka, w przeciwieństwie do tej z “Pingwinów z Madagaskaru”, jest na razie cichutką, pulchną kuleczką. Już się znamy, chociaż jest za malutka, by mieszkać z nami. Na razie jest przy swojej mamie. I to jest wątek na zupełnie nowe historie, które zaczną się w połowie lutego. Gdy pozna swój nowy dom. Na razie kochamy ją wirtualnie.

2019-06-18 19:37 Więcej...

WIERNY MĄŻ

- My Oskar to takie małżeństwo starej daty jesteśmy. Niby koło pięćdziesiątki, więc nie tacy starzy, ale mentalnie to jakby internet czy facebooki nie istniały. Nie mieliśmy kont, żadnych wrzucań zdjęć czy innych hocków-klocków. Przynajmniej tak mi się wydawało. - Ooooo, czuję historię w powietrzu.

2019-06-18 19:36 Więcej...

ZGODA NA PRZEMOC

- Panie Oskarze, ludziom to się to wszystko takie proste wydaje. Jak chłop bije albo pije, jak baba kradnie, zdradza czy oszukuje, to dlaczego inni ludzie tkwią w takich toksycznych relacjach? - Noo właśnie Pani Jadwigo dlaczego? Mam klientki, które przychodzą do mnie latami i ciągle słyszę straszne opowieści o ich związkach, a one dalej w nich tkwią. Nie rozumiem. Po prostu nie rozumiem, dlaczego nie odejdą, dlaczego pozwalają się krzywdzić.

2019-06-18 19:34 Więcej...

KOTEŁ

Po śmierci naszego pieska, myślałem, że już się nie zdecyduje. Już nie chcę tego drugi raz przeżywać. Bo nasze zwierzęta odchodzą z tego świata szybciej niż my. Zwyczajnie natura tak to wymyśliła, że ich życie, tych, z którymi mieszkamy: psy, koty, chomiki, jest krótsze niż nasze.

2019-06-18 19:33 Więcej...

NIENAWIŚĆ

Nie mam telewizora. Ale wiadomości o tym, że śmiertelnie zraniona prezydenta Gdańska w czasie koncertu WOSP nie dało się pominąć. Mówili o tym wszyscy. Wstrząśnięci. To wydarzenie nigdy nie powinno mieć miejsca. Ludzie wskazują, kto winny. Dlaczego to się stało. A ja mimo że życiowo też jestem mocno poruszony, to jakaś część mnie się jakoś tej sytuacji nie dziwi. Bo wylała się nienawiść.

2019-06-18 19:32 Więcej...

BOJĘ SIĘ DOMU

- Wiesz Oskar, odkąd zaczęłam dużo zarabiać, myślałam, że ten problem zniknie. Że to była kwestia tamtego mieszkania. Odziedziczyła po rodzicach ogromny apartament w kamienicy. Centrum miasta. Blisko rynek. Wszyscy się tym mieszkaniem zachwycali. Było piękne, urządzone z antykami. Lubiłam je. Ale tylko wtedy, gdy ktoś jeszcze w nim był. Gdy zostawałam sama, napawało mnie lękiem. Tak było też w dzieciństwie. - Nie lubiłaś być sama? - To nie takie proste. Posłuchaj. Mój tata był duszą towarzystwa. Wysoki, przystojny, szarmancki. Moja mama to typowa dama. W makijażu nawet obierała marchewkę. Typowy inteligencki dom. Dopóki byli w nim goście. Gdy goście wychodzili, robiło się piekło. - Starzy się kłócili?

2019-06-18 19:29 Więcej...

POŁAMANE KRZYŻE

Halinka przyszła, chociaż lepiej powiedzieć, że wtoczyła się do mojego salonu. - Oskarku, tak mnie łupnęło w krzyżach, że ledwo chodzę. Powiedz mi kochany, czy masz wyliczone na mnie minutki, czy mamy taki zapas czasowy, żebym zadzwoniła teraz do mojego bioenergoterapeuty i coś z tymi krzyżami zrobiła? Zgłupiałem z wrażenia: - Chcesz mi powiedzieć, że teraz zadzwonisz i ktoś Ci to połamanie przez telefon usunię? - Nie wiem, czy dzisiaj mu się uda. Ale to tej pory usuwał. - Dzwoń. Chcę to zobaczyć.

PROSZENIE O POMOC

Tak zmęczonej osoby jak Kinga to już dawno nie widziałem. Wytoczyła się z taksówki. - Daj mi Oskar chwilę, umyje zęby u Ciebie w łazience, bo u mnie przy maluchach to nie ma szans. Chłopie, już nie wyrabiam. Próbowałam wszystkiego, żeby jakoś swoje życie ogarnąć. Jestem pozapisywana do jakiś grup “Panie Swojego Czasu”. Kupuje poradniki Marie Kondo. Na warsztaty poszłam. Żeby wprowadzić jakiś porządek w moje życie. Jakiś rytm. I nic. Próbowałam, że gotuje dzień wcześniej na kolejny dzień. Przygotowuje ubrania. Robię listy. Nic nie działa

MASZ RACJĘ

Paliłem papierosa przed salonem. Podeszła do mnie osoba, którą uwielbiam od lat. zasuszona już trochę staruszka, mieszkająca w kamienicy obok. Misterna siateczka zmarszczek, piękne, długie palce, siwiuteńkie włosy spięte w koka. - Panie Oskarku, czytam ostatnio Pana wpisy i dużo w nich smutku jest. Takiego zniechęcenia. Zagubienia. I Pan, i Pana bohaterki takie ponaruszane przez życie są. Wie Pan, ja mam osiemdziesiąt dziewięć lat. Dużo w życiu przeszłam. I gdybym dzisiaj miała Wam młodym powiedzieć, co mnie uratowało, to bym powiedziała, że zgoda.

2019-06-18 19:20 Więcej...

TOWARZYSZENIE

- Wiesz, tak mnie wkurzasz ostatnio tymi swoimi tekstami, że ci mówię. Piszesz o wszystkich: chorych na depresje, traumatyzowanych, pokiereszowanych życiem a o nas, tych, którzy takim połamańcom towarzyszą, to ani słowa. Czy ty wiesz, jak to jest żyć przy kimś, kto ma depresję? I do tego ataki agresji? Gdy ma atak, to wszystko, cały swój ból i nieszczęście zrzuca na ciebie, bo to niby twoja wina jest. Gdy ma doła, to ciągnie cię w dół. Kurde nikt nie widzi, jak nam, tym, którzy są blisko, jest trudno. Już nie mówiąc o tej najtrudniejszej dla kobiety sprawie.

2019-06-18 19:18 Więcej...

WEŹ SIĘ PRZYTUL

Gdybym miał powiedzieć, który temat w moim salonie gości najczęściej to zdecydowanie byłby to seks. Kobiety, panie, dziewczyny często ze szczegółami opowiadają co i jak robią. Co lubią. Co im przeszkadza. Słucham tego od lat. Ale jakoś wczoraj do mnie dotarło, że w tym gadaniu o seksie bardzo mało jest kawałków o intymności i erotyce. O tym, co nas w tym seksie naprawdę porusza. Gdybym miał to zwulgaryzować, to miał być ochotę powiedzieć, że więcej jest o ruchaniu i bzykaniu niż o kochaniu się. Więcej jest o kontrolowaniu, czy innych nie przelatuje i czy w nocy porno nie ogląda niż o tym, jak siedzieli pod kocykiem i było im dobrze razem i że to było takie ważne, że to jest On i Ona. I że z takiej czułości czasem rodzi się seks, a czasem na czułości poprzestaje.

NAJTRUDNIEJ JEST....

Kochane, Kochani, To, co teraz napiszę, piszę z pełnej miłości do Was. Ale domyślam się, że dla niektórych to mogą być trudne słowa, bo sami też robili to z przyjaźni czy miłości do mnie. Zdecydowałem się jednak o tym napisać, bo widzę, że nie tylko ja się posypałem na początku tego stycznia. Wiele osób daje mi na różny sposób sygnały, że ich życie też rozpada się na kawałki.

JA WIEM JAK TO JEST

Ja serio wiem, jak to jest słyszeć złe słowa na swój temat. Doświadczyłem tego jako chłopiec, chłopak a potem jako mężczyzna. I gdy już dorosłem i poczułem, jak mi to uwiera, to musiałem wrócić do czasu tego chłopca i tego chłopaka, żeby dać szansę zagojenia się ranom. Tu nie chodzi o dramatyczne szczegóły, kto i co się wydarzyło. Tu chodzi o to, że to się w ogóle wydarza. Jednym w domu. Innym w szkole. Jeszcze innym w pracy czy na ulicy. Słyszeć wulgarne, prymitywne, agresywne teksty na swój temat. Rozum podpowiada, by ich nie słuchać ale często ciało choruje. Czasem potrzebuje psychotropów, czasem znieczula się, by zapomnieć.

DZIADKOWE COCK-RINGI

- Oski, rodzina to nas potrafi zabić. Moja mnie zabiła. - Dajesz - Bo były święta. Przy stole ja z moim oficjalnym narzeczonym. Moi rodzice i dziadkowie. Tradycyjne święta. Czytanie biblii. Śpiewanie kolęd. A wcześniej dałam mojemu Wojtkowi kupionego na gwiazdkę w seks-shopie cock-ringa. Wiesz, taką obręcz, co sobie chłopy na penisa nakładają i przez to mają erekcje godzinami, bo krew im nie odpływa. Drogie to było cholernie, chyba ponad stówę kosztowało, ale my lubimy eksperymenty więc zainwestowałam w udaność naszego pożycia. Pech chciał, że zostawiłam go zapakowanego w świąteczny papier i moja matka, jak wkładała prezenty pod choinkę, to z automatu i ten zgarnęła.

GDY STRASZY NAS WŁASNY DOM

- Panie Oskarze, nie wiem, czy uda mi się do Pana dojechać na wizytę, bo wie pan, cierpię na potworne lęki społeczne. Jak mam mocny atak, to boję się wyjść z domu. Zresztą do domu też boję się wracać. Boję się ludzi. Boję się siebie. Wprawdzie zaraz miała przyjść kolejna klientka, ale telefon tej pani jakoś mocno mnie poruszył. Chciałem ją poprosić, by opowiedziała mi o tym więcej, chociaż do końca nie byłem pewien, czy wypada ją o to poprosić. Ale ona moje milczenie odebrała jako zachętę.

PORNO-CELEBRYTKI

Weszła do mnie. Wyglądała jak filmowa gwiazda. Elegancka, piękna, dostojna. To było nasze pierwsze spotkanie. Nie wiedziałem, kim jest, ani czym się zajmuje. Ale sama jej obecność oświetlała jakoś salon blaskiem. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to, co od niej biło, to autentyczne poczucie własnej ważności i wartości. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że jest aktorką. Nie skojarzyłem twarzy, ale jak podała tytuły filmów, to sam się zdziwiłem, że jej nie poznałem.

2019-06-18 19:06 Więcej...

ŚCIANA UŚMIECHU

Ten czas w roku jest jakiś koszmarny. Znam go dobrze. Jest zimno. Ale to tak zimno, że wyjście do sklepu po bułki napawa przerażeniem. Już nie mówiąc o wyjściu na imprezę, które wydaje się pomysłem tyle absurdalnym, co niemożliwym. Jest też ciemno. Wstaję rano - ciemno. Wracam z pracy ciemno. Jakbym w piwnicy mieszkał. Chce mi się wyć. Płakać. Obżerać słodyczami. Zmuszam się do jakichkolwiek czynności. Idę do ludzi. I myślę: “Oskar, coś z Tobą nie tak”. Wszyscy tacy zadowoleni chodzą. Uśmiechają się. Gadają. Są ładnie umalowani i uczesani. Czuję się osamotniony w moich nastrojach, odbieranych głównie na niskich tonach. Jest mi smutno, źle, do dupy. Wracam do domu.

GDY CODZIENNOŚĆ TRUDZI

Przyszła do mnie. Wyglądała na zmęczoną. Usiadła. - Co tam u Ciebie Marta? - Luzik arbuzik. Spoko jest. - Spoko? - Nooo proszę cię. Po czym zaczęła opowiadać. O dwójce małych dzieci, z których młodsze prawie nie śpi. O pisanym między karmieniami doktoracie. O podejrzeniu, że mąż kogoś ma. “Zresztą bym mu się nie dziwiła. Wszędzie zabawki dzieci a on lubi porządek i atmosferę”. O kłopotach ze zdrowiem.

ODEZWA DLA CHŁOPÓW

Kochane Moje, jestem wstrząśnięty. Była wczoraj u mnie klientka, która pracuje jako fotograf. Robi różne reportaże, zdjęcia portretowe i kolaże. Ale dorabia sobie prywatnymi zleceniami. I wyznała wczoraj, że najwięcej ma zleceń od facetów, którzy przychodzą robić zdjęcia na tindera. I to by było spoko, gdyby nie dodała ich opisów tych zdjęć: “wie pani, takie zdjątko, na którym jestem pewnym siebie buhajem”, “jakby pani mogła takiego maczo ze mnie zrobić”, “taki bym chciał być męski jak sprzedawca narkotyków z Kolumbii”. I mówią to panowie o posturze raczej luźnej jeśli chodzi o materiał mięśniowy szczególnie w okolicach brzusznych. I raczej przypomina tereny pustynne niż dżunglowe w okolicach włosowo-głownych. Przekażcie moje kochane tym waszych aktualnym, niedoszłym bądź potencjalnym chłopom, że jak dalej będą takie cyrki odstawiać, to tłumnie zostaniecie lesbijkami. Wiele lat pracuję z kobietami, znam wszystkie możliwe warianty historii damsko-męskich i wierzcie mi panowie, to tak kurwa nie działa. Żadna z moich klientek nie chce robić rano jajek na miękko facetowi, który wyglądem i zachowaniem przypomina bohatera filmu “Maczeta”. Żadna nie chce jakiś testosteronowych tworów. Kobiety są mądre. Wierzcie mi, znam się na tym. One chcą pod tym kocykiem mieć partnera do rozmów. Kogoś autentycznego, kto potrafi przyznać się do słabości. Ja jestem trochę z boku tych tematów ale dla mnie to trochę wygląda, jak jakaś kretyńska zabawa. Inteligentne kobiety i fajni faceci, jak tylko im się odpali chęć seksualnej konsumpcji, nagle jakby zapominali, że inteligencja jest afrodyzjakiem i wabikiem. Panowie, nie musicie robić z siebie bezmózgów, żeby zaciągnąć kobietę do łóżka. Wręcz wydaje mi się, że jest odwrotnie. Raczej to zniechęca. Wasze myślenie, że kobieta chce jaskiniowca, który upoluje bawoła, jest przeterminowane. Owłosiona klata raczej uruchamia skojarzenie z potrzebą depilacji niż ochrony przed mrozem. Dzisiaj bawołem jest raczej zaradność i inteligencja i to, z tego, co słyszę w salonie, pociąga kobitki. Więc jak już robicie sobie zdjątko na Tindera, to może raczej obiecajcie w nim jej czułość, wrażliwość i erotykę niż szybki numerek i bawoła do odrobienia. Bo wtedy będę w was w salonie wysłuchiwał ochy i achy, a nie demostracyjne usuwanie waszego numeru z jej telefonu.

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania