PSINKA i SZEŚCIOFLAK

- Dziadek zmarł w zeszłym roku. Babcia jak na porządną Ślązaczkę przystało całe swe trzydziestopięcioletnie pożycie dostosowała do roli porządnej Ślązaczki, czyli podstawowej zasady małżeństwa “choćby skały srały, mąż musi jeść o określonych przez zarząd górniczy porach”. To praca dziadka na kopalni wyznaczała całe ich rodzinne życie, wyznaczane przez śniadania, obiady i kolacje. Śmierć dziadka załamała babcię. Nie potrafiła się odnaleźć bez sztywno wyznaczonych ram. Całą rodziną wymyśliliśmy, że babci potrzebny jest nowy obowiązek. Więc na urodziny dostała szczeniaka uratowanego ze schroniska. W sensie, moja koleżanka pracuje w schronisku i przywieźli z interwencji psinkę niewiadomych rodziców. Maleństwo takie. Babcia się zachwyciła. I zaczęła psinkę karmić górniczymi porcjami. Wszyscy wróżyliśmy psince sporą nadwagę, ale ku zdziwieniu wszystkich, psisko nie szło w masę, tylko formę. Rosło. Chude tylko coraz większe i wyższe. I potrzebujące coraz więcej ruchu. Więc babcia najpierw zaczęła od spacerów. Coraz większej ilości spacerów.

ATRAKCYJNOŚĆ

- Oskar, tak sobie myślę, żebyś opisał tę moją historię. Może pomoże innym kobietom. Bo ja przed tym wszystkim kręciłam się jak gówno w przerębli, a teraz jestem w zupełnie innej przestrzeni. - Dajesz - Wiesz, ja byłam wychowana cały czas słysząc i od mamy i od taty, co się chłopakom podoba a co nie. Żebym nie przeklinała, bo chłopcy tego nie lubią. Żeby się nie wymądrzała z tego samego powodu.

2018-05-22 20:23 Więcej...

GDY WIERZYMY SŁOWOM

- Jak ci coś opowiem, to padniesz. - Zamieniam się w słuch. - Studiuję psychologię. I teraz mieszkam z dziadkami. Mają domek z ogródkiem pod miastem. Tego wieczoru wpadli znajomi i rozprawialiśmy o tym, jak ludzie zniekształcają rzeczywistość, nie ufają własnej intuicji. Wiesz, bo to jest niesamowite, że ludzie kupują bez zastanowienia różne fejs newsy, powtarzają bezmyślnie, co ktoś mówi i mało tego, wierzą to jak w pacierz. - Nooo, mnie czasem ręce opadają, jak mi niektóre klientki sprzedają swoje mądrości życiowe.

ZGODA

- Oskar, zrób mi coś na głowie, żebym się lepiej poczuła. Bo już mam wszystkiego dość. - Ale co się dzieje? - A daj spokój. Mąż chleje od lat, awantury robi non stop. Matka ma podejrzenie raka. - Ja nie pytam, co u twojego męża czy matki. Ja pytam, co u ciebie? - To ci odpowiadam, że mąż alkoholik, to chyba możesz sobie wyobrazić życie z alkoholikiem? - To może inaczej zapytam. Jak ci z tym? I wtedy zobaczyłem, jak w niej pęka. Jakby miała na sobie skorupę, która niczym jajo z małym dinozaurem w środku, pęka na całej długości i wiadomo, że ze skorupek wydobędzie się nowe życie.

2018-05-22 20:19 Więcej...

NAWRÓCENIE

- Generalnie Oskar to zajebiście jest. Co impra to wciągamy jakiś kwasik, lsd czy czasem coś mocniejszego z amfą. Czasem trzyma naprawdę nieźle. Ale mamy coraz większy kłopot z “trzymaczem”. “Trzymacz” to ktoś, kto musi być przy braniu prochów i kto sam w tym momencie nie bierze, żeby w razie jakiegoś mocniejszego odlotu, wezwać karetkę czy zawołać pomoc. Bo czasem ludziom odpalają się naprawdę dziwne tematy. No i w sobotę mieliśmy mieć mocną imprę, bo kolega wrócił z Holandii z mega towarem i nikt nie chciał odpuścić. Myślę sobie, że nie ma opcji, “trzymacz” musi być. No i przyszła mi do głowy Marianka, koleżanka z roku. Anielskie dziecko anielskich rodziców. Nigdy papierosa ani alkoholu w ustach nie miała. Dziewictwo do ślubu trzymała. Generalnie wymarzony “trzymacz”. Odpowiedzialna, zaradna, godna zaufania. - Trochę się boję tej historii - zaśmiałem się - Wiesz ja się bałam mocy prochów, ale za Mariankę bym sobie rękę dała odciąć. Nie doceniłam jednak siły niepicia alkoholu. - Chyba siły picia?

2018-05-22 20:17 Więcej...

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania