GDY WALKA ŁĄCZY

Dorota jest jakimś fenomenem. Znamy się od lat głównie w imprez branżowych i spotkań około służbowych. To kobieta-dynamit. Za co się nie weźmie, to jej się udaje. Ja ją głęboko podziwiam, ale też jakoś rozumiem tych, którzy jej szczerze nienawidzą. Bo ona samą swoją obecnością, udowadnia, że się da, kruszy fundamenty wszelkich zadufanych w sobie narcyzów, którym - mimo wewnętrznego przekonania, że świat leży u ich stóp - dalej jakoś nie udaje się nic. Nienawidzą jej szczególnie kobiety, bo mimo że pracuje dziesięć razy więcej niż one, to jeszcze ma czelność wygląd też tak z dziesięć razy lepiej i jakoś trithlony też w sensownym czasie robić. Obrabiają jej dupę absolutnie wszyscy. Całe tłumy czekają grupowo na jakieś potknięcie, a wszelkie słabości, nawet te domniemane, wykorzystują wielokrotnie i bez litości. - Dorota - nie wytrzymałem, gdy tym razem jako klientka siedziała w moim salonie - dziewczyno, jak ty znosisz te ploty? Wymyślają Ci romanse z każdym. Według wielu, nie przeleciał Cię tylko Obama i papież Franciszek, a i tak co do tego ostatniego nie ma wielkiej pewności. Dosrywają ci na każdym kroku? Dlaczego nie powiesz: stop, nie spałam z tym kolesiem. Nie biorę amfetaminy. Nie daję łapówek? To jakiś absurd, co się wokół mnie dzieje.

RUT, ŻONA BOOZA

Piotr był Katolikiem zdecydowanie przez duże K. Tak przynajmniej wynikało z opowieści Anny. Spotkali się na pewnej religijnej wspólnocie. Chodzili na nocne czuwania i modlili się razem. No i wczoraj Anna przyszła zaryczana potwornie. - Aniu, co się stało? - spytałem czule - Nie mów do mnie “Aniu”, nie zasługuję na to. Zawiodłam Pana. Razem z Piotrem zawiedliśmy. Już nie będzie wspólnych komunii świętych i ślubu kościelnego. - Co się stało? - Wszystko przez Biblię. - Biblię? - No tak. Bo w Biblii jest przypowieść o Boozu i Rut. Booz bardzo kochał Rut, ale ponieważ była ona pisana innemu mężczyźnie, Booz z miłości do niej, chciał pozostawić ją nieskalaną. - Chodzi o to, że się nie bzykali? - Oskar, wszystko trywializujesz. Bzykali? Co to za określenie. Bóg stworzył seks, by ludzie byli blisko i intymnie tylko ze sobą, w sakramentalnym związku małżeństwa - i jak nie ryknie płaczem

2017-05-17 14:41 Więcej...

KOBIECA ENERGIA

Kinga była w ciągłych terapiach. Chodziła na ustawienia hellingerowskie, kręgi kobiet, szałasy potów. I ciągle mówiła o zagubionej drodze do kobiecości. Lubiła zostawać chwilkę po uczesaniu i opowiadała o nowych ścieżkach rozwoju duchowego. Tego dnia rozkręciła się na dobre: - Oskar wiesz, ja co rano palę świeczki moim przodkom, szczególnie babkom i prababkom. Ta linia kobiet musi odzyskać swą moc - Kiniu super tylko wiesz ja zaraz mam panią Irenkę, moja klientkę. Może opowiesz mi kiedy indziej? - Irena? Chyba żartujesz? - Co? Noo klientka od lat. Znasz? - Nie o to chodzi. Moja mama ma na imię Irena. - Noo i? W tamtych czasach to było popularne imię. Co w tym dziwnego? - Nie myślisz, że to znak, że po tylu latach powinnam zadzwonić do mamy? Wiesz, odkąd wyjechała z Polski, nie chciałam mieć z nią kontaktu. Ale jak wypowiedziałeś to imię to poczułam, że chcę.

2017-05-17 14:30 Więcej...

ZATOPIONA PRZEZ TEŚCIOWĄ

 Powiem Ci Oski, że jak otwieram facebooka i widzę te wszystkie mądre myśli, wyrzucane przez tumanów na swoich profilach, to mi się rzygać chcę. Te wszystkie “myśl pozytywnie”, “świat to twoje myśli”, “jesteś wspaniała”. Noż kurwa mać jak tu myśleć pozytywnie, gdy ludzie mi napierdalają od rana do nocy. Dobijają mnie. Dołują. Teściowa non stop zwraca mi uwagę, że to źle i tamto źle. W robocie ciągle jestem w niedoczasie i ile bym nie pracowała, to ciągle mam zaległości. Ćwiczę jak pojebana, a brzuch dalej jak w trzecim miesiącu wygląda. To powiedz mi, jak tu myśleć pozytywnie? Nie miałem chwilowo potrzeby komentować. Patrzyłem na Miriam i milczałem. A ona nakręcała się jeszcze bardziej.

HISTORIA PEWNEJ ZDRADY

czyli mój były mąż, właśnie przeszedł swoje czterdziestopięciolecie i na tychże urodzinach, jak już wpierdzielił wszystko, co przygotowałam i biorąc dokładkę ciasta czekoladowego, poinformował mnie, że to koniec. - Inna? - A jak. Młodsza. Wolna. Wysportowana. Zadbana. - Odszedł? - Tak. Wziął swoje rzeczy tydzień przed wakacjami. Bo wakacje - rzecz jasna - spędził z nią i aparatem w telefonie, by zdjątka z Kicią wrzucać na fejsbunia. Wiesz, najpierw mnie to wkurwiało potwornie. “Nie oglądaj” - mawiały psiapsiółki. Ale wiesz, mnie coś intuicyjnie podpowiadało, żeby właśnie oglądać. Żeby z tym, co się we mnie dzieje pobyć.

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania