KOMENTARZE

2019-06-18 21:37

-         Oskar wiesz ja już trochę miałam dość innych w moim życiu. Tej powtarzalności scenariusza na każdej imprezie, dróg, którymi szły złośliwości, no i tych rad. Już nie mogę słuchać dobrych rad.

-         Ej ale to twoi przyjaciele. Zawsze byłaś dumna, że możesz im o wszystkim powiedzieć, że cię wspierają, że dobrze ci życzą. Może to w Tobie coś się zmieniło?

-         Zaczęło się od tego, że krytykowały mój dom. Że powinnam do niego wstawić kwiaty, że zwierzęta nie powinny wszędzie wchodzić, a już na pewno nie do łóżka. Że powinnam zrobić nowe szafy i wycyklinować podłogi. Wiesz przychodziły do mnie na imprezy, bo ja pod miastem mieszkam, a potem obrabiały mi dupę, że mam bałagan, że wszędzie pełno sierści, chwasty w trawniku: “powinnaś polać preperatem na rośliny dwuliścienne”, powinnaś zabronić psom wchodzić do kuchni”, “powinnaś to, powinnaś tamto...”. Przez tyle lat wydawało mi się to zwyczajną troską i szczerością. Ale pewnego razu coś we mnie pękło: “dziewczyny, to zwyczajnie niegrzeczne jest, że przychodzicie do mnie wiedząc że mam zwierzęta, a potem komentujecie to publicznie, że wszędzie sierść. To jest zwyczajnie nieeleganckie”. Zrobiło się cicho. W końcu Kaśka powiedziała: “Jak chcesz, żebyśmy cię okłamywały, to spoko. Myślałam, że podstawą naszej przyjaźni jest szczerość?”.

-         I co ty na to?

-         Wiesz, najpierw mi się głupio zrobiło, a potem sobie myślę, że heloł, coś chyba nie tak jest, że po ich wyjściu czuję mniej energii zamiast więcej. Jak to zauważyłam, to zaczęłam się dalej tym relacjom przyglądać. Że wszelkie komentarze dotyczące mojej wyglądu też mnie osłabiały: “Fajna spódnica. W ogóle ci brzucha w niej nie widać”. Pewnego dnia zaprosiłam je wszystkie do siebie i mówię: “kochane moje, znamy się wiele lat ale od dzisiaj chciałam wprowadzić pewną zmianę. Otóż jak przychodzicie to mnie, to liczcie się z tym, że jest sierść i może po prostu w dresie przychodźcie. Proszę też, byście nie komentowały mojego wyglądu. Krępuje mnie to i osłabia. I jeśli mnie dalej będzie tak kosiło energetycznie, to po prostu przestaniemy się spotykać”. Zrobiło się cicho. Pierwsza odezwała się Marzena: “otóż jeśli o mnie chodzI, to nie życzę sobie już ani jednego komentarza więcej na temat mojego męża....”. Słuchaj każda wylała żale. I od tamtej pory mamy zasadę, że mówimy sobie prawdę tylko na wyraźną prośbę którejś z nas. I wiesz tak się lekko zrobiło i fajniej.

 

Wróć

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania