JAJECZNICA

2016-12-03 13:00

Marta była typową blacharą. Ubraną według nowohuckich zasad mody: spalone blond końcówki, świecąca lycra, ramoneska za 99 zł z sali w Biedrze. Odżywiała się równie elegancko, jak ubierała. Jej dietę można by określić mianem diety dwuskładnikowej. Jednych składników dostarczał McDonalds, drugich KFC. Trzeba przyznać, że w tym przypadku jej konsekwencja zyskałaby miano żelaznej. Nie przejawiała żadnych chęci zmian. Dopóki nie przyszła miłość.

            Miłość pojawiła się z całym swoim świrnięto-ekologicznym zapleczem i poczuciem misji zbawiania świata: “Martunia, taka piękna kobieta nie może jeść takich świństw. Już nie mówiąc o cierpieniu tych biednych kurczaków” - ekologiczna miłość mocno pracowała nad zmianą postaw Marty. A że w innych obszarach życia wykazywała dużą skuteczność w pomaganiu osiągania satysfakcji, coraz trudniej jej było opierać się żywieniowej presji. W końcu pękła. Zaczynała dzień od kaszy jaglanej, potem zielona herbata i pieczone bataty. I, co najbardziej zadziwiło samą bohaterkę, zaczynało jej się to podobać. Lycry zamieniła na ekologiczną bawełnę. Przestała farbować włosy. Gdyby ukochany to zaproponował, to pewnie przestałaby oddychać krakowskim powietrzem bo smog.

            Kwitli. On w poczuciu misji. Ona - niczym Galatea w rękach Pigmaliona, ożywała, gdy ten pozbawiał ją kolejnej warstwy własnej tożsamości, zastępując “lepszymi wersjami”. W końcu uznał, że jest gotowa, by poznać jego rodziców. Mieli przyjechać rano. Wieczorem więc Marta zrobiła jak wyczytała w poradniku ekologicznym. Tyle tylko, że nie doczytała i zamiast wbić sobie na głowę żółtka z 3 jajek z olejem rycynowym, wbiła całe jajka i poszła z tym czymś na głowie spać.

-         Wymyśliłam sobie Oskarku, że rano wstanę i moje włosy będą lśniące i nawilżone jak w reklamie. Tylko zapomniałam o jeszcze jednym.

Potencjalni teściowie już byli na drugich bramkach zjazdu z autostrady katowickiej, gdy Marta weszła do wanny. Chciała gorącą kąpiel, która ją odpręży. Ekolog krzyczał pod drzwiami łazienki, żeby się pospieszyła. Więc się pospieszyła. Zmyła włosy jak zwykle. Pośpiesznie. Podała śniadanie i zasiadła. I wtedy dopiero dostrzegła dziwne spojrzenia mamusi.

-         Rany boskie dziecko, tobie patelnia spadła na głowę?

-         Mamo - przytomnie zareagował ekolog, ale ciekawość była silniejsza - Skarbie,  dlaczego ty masz jajecznicę we włosach?

Marta wstała od stołu i podeszła do lustra. Ścięte pod wpływem gorącej wody ekologiczne jajka utworzyły na głowie coś, czego by na pewno nie nazwano ściętą jajecznicą, raczej luźną.

Wróć

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania