WTOPY

2016-12-03 12:56

Kreatywność jest obecnie w cenie. Mnożą się kursy kreatywności. W rozmowach wstępnych do pracy kreatywność jest wysoko punktowana. Każdy chce być mistrzem kreatywności. W mojej osiemnastoletniej fryzjerskiej karierze popisów kreatywności zanotowałem naprawdę sporo.

            Hitem absolutnym jest sprawa sprzed lat. To były naprawdę zamierzchłe czasy. Otóż Krystyna, wówczas w kwiecie wieku emerytalnego, bardzo nie lubiła faktu, że włosy trochę za mocno porastały jej czoło. Była pedantką, czego nie podzielały jej cebulki włosowe i preferowały nieład na Krysinym czole. Krystyna więc postanowiła być kreatywna. A że nie władała w sposób zrozumiały żadnym językiem, więc swojej kreatywności nie poparła rzeczowym przeczytaniem instrukcji obsługi. Wymyśliła więc i ta myśl przyszła do niej tuż przed dużą imprezą rodzinną, że wyrówna linię swoich włosów kremem depilującym. Krem miał wówczas dołączoną instrukcję w języku francuskim, obcym tamtymi laty Krystynie. Zresztą w tej kwestii do dziś niewiele się zmieniło. Więc Krystyna nie doczytała, że krem depilacyjny należy zmyć po 10 minutach. Nałożyła i poszła spać. A że zmęczona była, to zasnęła snem kamiennym. Obudziło ją lekkie szczypanie na skroniach, ale zmęczenie nie pozwoliło na szybką interwencje. Natomiast poranek należał już to tych, które można określić mianem “odkrywczy”. Krystyna po raz pierwszy w życiu to powiedziała ale i powaga sytuacji tego wymagała. “O kurwa” - powiedziała i postawiła tą wypowiedzią na nogi cały dom. Nikt bowiem wcześniej tego z jej ust nie słyszał. Podobnie jak nikt nigdy nie widział wypalonych żywcem skroni. Widok był tak porażający, że nawet Indianie, na co dzień zajmujący się skalpowaniem białych, byliby wstrząśnięci.

            Na drugim miejscu hitów w domenie kreatywności jest Magdalena. Magdalena z kolei chciała być i kreatywna, i ekologiczna. Zamiast więc chemicznych szamponów i innych sztucznych świństw, postanowiła wrócić na łono natury. Wyczytała w poradniku metod naturalnych, że najlepsze do mycia są jajka. Nie doczytała wprawdzie, że autorowi chodziło wyłącznie o żółtka i nie pomyślała, że zmycie trzech pełnych jaj to nie jest najprostsza sprawa. Spłukała, ale nie upewniła się, czy wypłukała. Poszła spać. Rano obudził ją mąż, który stwierdził, że wali jajami na cały dom i że może on jednak nie zjadł tego na twardo, co mu do roboty zrobiła. Magdalena podniosła zaspana głowę, po czym położyła ją z powrotem na poduszkę, czemu towarzyszyło głośne chrupnięcie. Bowiem białka w ilości hurtowej i niespłukanej mają tendencję do sztywnienia.

            Trzeci zaś dotyczył pierwszej randki i żelu. No właściwie nie trzeba opisywać całej historii. Wystarczy wspomnieć, że żel opisany jako “strong” uniemożliwił skonsumowanie pierwszym miłośnych uniesień pewnej pary. Bo pani w tej nieskonsumowanej parze uznała jeszcze przed próbą konsumpcji, że gel okiełzna nie tylko jej górną fryzurę, ale i dolną. Zdecydowanie nie doceniła realnej siły okiełznania.

            Przykłady mogę mnożyć. Ale najważniejsze, by uznać, że kreatywny nie zawsze oznacza, że to, co zamierzone, zostanie osiągnięte.

Wróć

Archiwum

Video

Polecam

Do pobrania